Dziesięciomiesięczny Patryk zmarł po tym jak lekarze ze Szpitala Powiatowego im. Matki Teresy z Kalkuty odesłali rodziców z dzieckiem do domu. Po dziewięciu godzinach chłopiec zmarł.

Siedem godzin później chłopiec trafilł do Szpitala Powiatowego w Stargardzie Szczecińskim, dziecko miało już wybroczyny. Po kolejnych dwóch godzinach zmarło – informuje Gazeta Wyborcza.

Prokuratura Rejonowa w Drawsku Pomorskim prowadzi śledztwo o ewentualny błąd w sztuce i narażenie na utratę życia. Czeka na wyniki sekcji zwłok. Okręgowa Izba Lekarska w Koszalinie odesłała sprawę Wojskowej Izbie Lekarskiej (bo lekarz z Drawska jest jej członkiem). Ale w WIL twierdzą, że dotąd jej nie dostali.

– To nie był błąd w sztuce. Ale w sytuacji, gdy nie udaje się zbić temperatury, a dziecko jest tak małe, lepiej dla bezpieczeństwa zostawić je na dobę, dwie w szpitalu – uważa prof. Mieczysław Walczak, wojewódzki konsultant wd. pediatrii

Profesor jest w stanie zrozumieć zachowanie lekarza z drawskiej placówki.

– Na każdym dyżurze zgłasza się tylu rodziców z gorączkującymi dziećmi, że gdyby wszystkie zostawiać na oddziale, szpitale byłyby przepełnione. A w 99,9 proc. przypadków nie wyszłoby nic poważnego i NFZ prosiłby o wyjaśnienia, co było oprócz gorączki, że lekarz kazał przyjąć dziecko.

Rodzice chcą dowiedzieć się, jak ich syn zaraził się posocznicą.

– Gdybyśmy nie napisali skarg, nikt by się tym nie zajął! Sanepid tylko ogłosił, że jest pierwsza śmiertelna ofiara sepsy w tym roku. Chcemy ustrzec innych przed taką tragedią...

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH