W drugiej połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku obiegło świat zdjęcie z wystawy World Press Photo, na którym po wielogodzinnej operacji zmęczony Profesor Zbigniew Religa siedzi wpatrzony w monitory zapisujące parametry życiowe pacjenta po przeszczepie serca. Oprócz Profesora na zdjęciu był Romuald Cichoń - pokonany przez zmęczenie spał wprost na posadzce sali operacyjnej. Wtedy uczeń Profesora, dziś dr hab. n. med., kardiochirurg, dyrektor Dolnośląskiego Centrum Chorób Serca Medinet.

Doktor Romuald Cichoń tak opowiada portalowi rynekzdrowia.pl o roli jaką odegrał Profesor Zbigniew Religa w polskiej transplantologii:

Christiaan Barnard czy Bruce Reitz-Stanford kiedy pierwszy raz chcieli przeszczepić serce czy płuca i serce ocierali się o herezję, skazywali na banicję. Oni jednak mieli prostszą sytuację niż Profesor Zbigniew Religa.

Profesor w 1985 r. rozpoczął pracę nad przeszczepem serca, 18 lat po pierwszym przeszczepie zakończonym niepowodzeniem i złym oddźwiękiem społecznym. Podjął jednak to wyzwanie mimo, że wiedział, iż może to oznaczać dla niego koniec kariery. Jednak był wizjonerem. Mimo, że pierwszy pacjent żył bardzo krótko, Profesor decydował się na drugi, trzeci przeszczep i wygrał - czwarty pacjent po przeszczepie miał dłuższy czas przeżycia.

Sytuacja, jeżeli chodzi o odbiór społeczny przeszczepu serca, stała się jasna, klarowna, kiedy pacjenci zaczęli przeżywać. Sam wielokrotnie rozmawiam z rodzinami dawców. Niesłychanie rzadko zdarza się, że decyzja jest negatywna. To zasługa Profesora Religi, który przełamał opory w społeczeństwie.

Nie było w środowisku lekarskim przeciwników co do przeszczepów serca w czasie, kiedy Profesor robił to po raz pierwszy w Polsce. Wszyscy kibicowali, ale raczej przyglądali się z boku, a to zupelnie co innego niż działanie. Gdyby Profesor Zbigiew Religa nie przeszczepiłby serca, to zrobiłby to kto inny, może rok, może pięć lat później, ale profesor był wizjonerem, jego poglądy były rewolucyjne. Widział daleko, daleko dalej niż inni. Nikt nie działał na taką skalę  i z takim zaangażowaniem.

Pracowaliśmy z chęcią i zaangażowaniem ponieważ widzieliśmy wielkie zaangażowanie szefa. Jestem szczęśliwy, że miałem takiego szefa, nauczyciela i mistrza.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH