Dolnośląskie: szpitale wprowadzają Okołooperacyjną Kartę Kontrolną

Cztery wrocławskie szpitale: Dolnośląskie Centrum Chorób Serca Medinet, Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1, EMC Instytut Medyczny oraz Dolnośląski Szpital Specjalistyczny im. Marciniaka stosują już Okołooperacyjną Kartę Kontrolną (OKK). 10 września dołączy do nich Akademicki Szpital Kliniczny a konkretnie - klinika chirurgii ogólnej i onkologicznej.

OKK zaleca Światowa Organizacja Zdrowia. Na Zachodzie od lat stosuje ją ponad 100 tys. szpitali. Opracowało ją WHO po konsultacjach z chirurgami, anestezjologami, pielęgniarkami anestezjologicznymi i operacyjnymi oraz przedstawicielami pacjentów. Celem jej wprowadzenia jest zminimalizowanie ryzyka pomyłki w trakcie operacji.

W Polsce sytuacja wciąż wygląda niewesoło. Na blisko 1900 publicznych i niepublicznych szpitali, w tym ponad 400 oddziałów zabiegowych przyjęło ją dotychczas tylko 77 szpitali.

Chociaż inicjatywę popiera Towarzystwo Promocji Jakości Opieki Zdrowotnej w Polsce, Towarzystwo Chirurgów Polskich i Polskie Towarzystwo Anestezjologii i Intensywnej Terapii, nadal niektórzy lekarze twierdzą, że to tylko zbędna biurokracja.

Na szczęście nie wszyscy. Szef Kliniki Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej ASK we Wrocławiu, prof. Zygmunt Grzebieniak, uważa, że karta ta lepiej zabezpieczy pacjentów przed powikłaniami, zmniejszając ryzyko pomyłki lekarzy. 

Podobnie na OKK patrzy dr Grzegorz Michalski, ordynator oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, który jako jeden z pięciu pierwszych oddziałów w Polsce wprowadził wspomnianą kartę.

- Głównym celem karty jest porządkowanie wszystkich czynności związanych z pacjentem, które wykonujemy na co dzień. Dzięki karcie okołooperacyjnej na sali operacyjnej każdy pilnuje swoich czynności w ten sposób, że wiadomo, co po kolei następuje, co pozwala nie przeoczyć pewnych rzeczy. Karta zdaje więc egzamin - tłumaczy.

Dr Michalski przyznaje także, że na początku zespół operujący miał opory przed stosowaniem karty okołooperacyjnej, uważając, że to kolejne zbędne biurokratyczne narzędzie. - Z perspektywy czasu wydaje się, że ze wszystkiego, czym lekarze są obciążani, karta jest najbardziej przydatna w praktyce - ocenia dr Michalski.

Podobnego zdania jest dr Maciej Michalik, ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej Szpitala Specjalistycznego im. F. Ceynowy w Wejherowie. 

- Jestem znanym przeciwnikiem zbędnej papierologii, ale uważam, że akurat karta zdaje egzamin. Jej stosowanie można porównać do procedur obowiązujących pilota w samolocie. Trzeba po prostu odhaczyć wszystkie procedury, punkt po punkcie. Ponieważ pomyłka w naszym zawodzie może decydować o zdrowiu i życiu człowieka, to każda dodatkowo kontrola nie powinna nikogo dziwić - mówi dr Michalik. 

Urząd Marszałkowski we Wrocławiu zdaje się podzielać te opinie, zapewnia bowiem, że do końca 2012 roku OKK będą stosować wszystkie podległe mu szpitale we Wrocławiu. 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH