Na przeszczep czeka ponad 2 tys. Polaków. Czeka, bo polska transplantologia wciąż zmaga się z brakiem pieniędzy i lękiem lekarzy, którzy wciąż boją się oskarżeń o uśmiercenie chorych.

Jak podaje dziennik Metro, w Małopolsce w 2008 r. pobrano narządy zaledwie od dwóch zmarłych dawców. Dla porówniania w tym samym okresie w Zachodniopomorskiem, które ma najlepsze w Polsce wyniki, pozyskano narządy od 40 dawców. W Polsce w 2006 r. przeszczepiono 1138 narządów, w 2007 – 922, w 2008 – 1106.

Dlatego w małopolskich szpitalach wdrażany jest Program „Partnerstwo dla Transplantacji”, koordynowany przez prof. Wojciecha Rowińskiego, krajowego konsultanta ds. transplantologii klinicznej. Taki program przydałby się całej Polsce, gdyż w naszym kraju narządy do przeszczepów pobiera się zaledwie od 11 zmarłych osób na milion mieszkańców. O pięć mniej niż w Europie.

Mitem jest, że największą przeszkodą w pozyskiwaniu narządów do przeszczepów są obawy rodziny zmarłego. Jak zapewnia prof. Magdalena Durlik z Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego, brak zgody krewnych to przyczyna tylko kilkunastu procent odstąpień od pobrania narządów. Prawdziwą barierą jest lęk lekarzy, który ma być pokłosiem sprawy kardiochirurga Mirosława G. W opinii prof. Durlik zaowocowało to tym, że lekarze wolą odstąpić od pobrania niż narazić się na oskarżenie o uśmiercenie dawcy.

W Polsce jest 410 szpitali, które mogłyby zgłaszać dawców do przeszczepów. Jednak dwie trzecie z nich (292) w ogóle nie podejmują takich prób. Narządy od zmarłych dawców pozyskiwane są zaledwie w 118 ośrodkach. Jednak naprawdę aktywnych jest tylko dziesięć szpitali i to z nich pochodzi połowa dawców.

Od miesiąca działania lekarzy reguluje znowelizowana ustawa transplantacyjna, która zakłada, że w szpitalach pojawi się kilkuset koordynatorów przeszczepiania narządów. Do ich zadań ma należeć m.in. wyszukiwanie potencjalnych dawców wśród pacjentów ze śmiercią mózgu, rozmowa z rodziną dawcy, zorganizowanie pobrania i dostarczenie narządu do szpitala biorcy. Transplantolodzy dostali obietnicę z resortu zdrowia, że znajdą się pieniądze dla koordynatorów. Rocznie potrzeba 1,8 mln zł. Wtedy każdy mógłby liczyć na 800 zł dodatku do pensji.

Kiedy środki trafią do szpitali? Nie wiadomo. Prof. Wojciech Rowiński z Programu „Partnerstwo dla Transplantacji” zapewnia dziennik Metro, że rozmawia z szpitalami w całej Polsce, by zaczęły płacić za ich koordynatorów. Zwykle jednak słyszy od dyrektorów, że srodków brakuje na wszystko, więc na koordynatorów tym bardziej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH