Diagnostyka laboratoryjna: czy obecny parlament zdąży znowelizować ustawę? Do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o diagnostyce laboratoryjnej Fot. PTWP

Samorząd diagnostów laboratoryjnych jest zadowolony, że wreszcie do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o diagnostyce laboratoryjnej. Zwycięstwa nie można jeszcze odtrąbić. Do końca kadencji zostało tylko kilka posiedzeń. Nie wiadomo, czy parlament zdąży przegłosować ustawę.

Nowelizacja rodziła się w bólach. Prace nad nią rozpoczęły się w 2011 roku, gdy ministrem zdrowia była Ewa Kopacz. Ich spowolnienie nastąpiło za czasów Bartosza Arłukowicza. Co prawda publicznie deklarował on poparcie dla ustawy, ale skończyło się na tym, że rządowy projekt nowelizacji nie trafił do Sejmu. Ostatecznie posłowie PO musieli sami napisać projekt ustawy o diagnostyce laboratoryjnej i 12 czerwca skierowali go laski marszałkowskiej.

- Wierzę, że choć do końca kadencji parlamentu zostało tylko kilka posiedzeń, to uda się znowelizowaną ustawę uchwalić do jesieni - ocenia Elżbieta Puacz, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Każdy ciągnął w swoją stronę

Projekt nowelizowanej ustawy powstawał w czasie wielogodzinnych dyskusji z udziałem różnych środowisk. Ścierały się odmienne poglądy i interesy. Niezadowolenie wyrażali np. przedstawiciele laboratoriów komercyjnych, bo nowelizowana ustawa nie zezwala na tzw. zdalną autoryzację badań.

Zakłada, że diagnosta musi być w miejscu wykonywania badania. Autoryzacji wyniku badania laboratoryjnego będzie można dokonać tylko osobiście za pomocą podpisu elektronicznego. Praktyczną konsekwencją tego zapisu jest to, że nie nastąpi ograniczenie liczby pracujących w zawodzie diagnostów (obecnie jest 14 200 diagnostów laboratoryjnych).

Zastrzeżenia zgłaszały także niemedyczne uczelnie wyższe, które - żeby przyciągnąć studentów - uruchomiły dość oryginalne kierunki, np. mikrobiologię medyczną. Kształciły biologów medycznych, biotechnologów medycznych, czy nawet biologów stosowanych itp. Środowiska te zabiegły o wprowadzenie przepisów umożliwiających absolwentom tych uczelni podejmowanie pracy w laboratoriach medycznych - wskazuje Ewa Puacz.

Przywołuje przykład pewnej szkoły wyższej, która ostatnio utworzyła kierunek mikrobiologia z analityką medyczną i ogłosiła, że jej absolwenci mogą pracować w medycznym laboratorium diagnostycznym.

- Tymczasem mikrobiologia to tylko fragment medycyny laboratoryjnej, tak samo jak biochemia kliniczna, parazytologia, genetyka. Absolwenci tego kierunku nie byli więc przygotowani do pracy w każdej dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej. Po prostu uczelnia wprowadziła ich w błąd - komentuje i dorzuca inny kuriozalny przykład:- Pewna uczelnia uruchomiła kierunek biotechnologia medyczna i domagała się powołania nowego zawodu - diagnosty biotechnologa.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH