Depresja u cierpiących na chorobę Parkinsona

Depresja i zaburzenia lękowe występują dwukrotnie częściej u osób z nowo zdiagnozowaną chorobą Parkinsona, niż u osób z ogólnej populacji. Zaburzenia te są jednak rzadko leczone w tej grupie pacjentów - wynika z badań dwóch niezależnych grup naukowców.

Jak podaje serwis PAP Nauka w Polsce, zespół z University of Pennsylvania School of Medicine w Filadelfii przeprowadził badania wśród 423 pacjentów z nowo zdiagnozowaną chorobą Parkinsona, którzy nie byli wcześniej leczeni na to schorzenie oraz wśród 193 zdrowych osób. Ich stan zdrowia śledzono przez kolejne dwa lata. W tym czasie zbierano dane na temat ich sprawności intelektualnej oraz występowania objawów depresji, psychozy, apatii, zmęczenia, zaburzeń lękowych, zaburzeń kontroli impulsów oraz problemów ze snem.

Analiza, której wyniki opublikowało pismo Neurology, wykazała, że w porównaniu z ludźmi zdrowymi chorzy na parkinsona na każdym etapie badań częściej cierpieli na depresję, lęki, odczuwali zmęczenie i apatię.

Na początku badań 14 proc. chorych na parkinsona miało depresję, podczas gdy w grupie osób zdrowych odsetek ten wyniósł 6,6 proc. W kolejnych miesiącach wśród osób z chorobą Parkinsona częstość depresji nieco wzrosła (do 16 proc.), podobnie jak jej natężenie. Natomiast w grupie kontrolnej odnotowano spadek częstości jej występowania. Apatia i psychozy również nasilały się wraz z upływem czasu u chorych na parkinsona.

Ponadto, w grupie, która zaczęła stosować tzw. dopaminową terapię zastępczą (jej zadaniem jest uzupełnienie niedoborów dopaminy w mózgu chorych) i robiła to co najmniej przez rok stwierdzono też częstsze występowanie zaburzeń kontroli impulsów oraz nadmierną senność w ciągu dnia.

Badania ujawniły również, że depresja u chorych na parkinsona była leczona za rzadko. Na początku leki przeciwdepresyjne przyjmowało 16 proc. chorych, a po dwóch latach - odsetek ten wzrósł do 25 proc. Jednak większość pacjentów z objawami depresji wciąż nie była leczona farmakologicznie.

Bardzo podobne wyniki uzyskali naukowcy z Northwestern University w Chicago, których praca ukazała się w najnowszym wydaniu pisma „Journal of Parkinson's Disease”.

Przeanalizowali oni dane zebrane przez Narodową Fundację ds. Parkinsona (National Parkinson’s Fundation) wśród ponad 7 tys. osób cierpiących na to schorzenie.

Okazało się, że niemal jedna czwarta pacjentów miała depresję, ale tylko jednej trzeciej chorych z silnymi objawami depresyjnymi zapisano leki przeciwdepresyjne przed rozpoczęciem badania. Jeszcze mniejszy odsetek skorzystał z porady specjalisty w zakresie zdrowia psychicznego.

Badacze przez rok śledzili losy tej części grupy (tj. ponad dwóch trzecich), która mimo depresji nie dostała wcześniej leków łagodzących jej objawy. W tym okresie mniej niż 10 proc. z nich otrzymało receptę na lek przeciwdepresyjny lub zostało skierowanych na poradę do specjalisty ds. zdrowia psychicznego. Lekarze najczęściej rozpoznawali i leczyli depresję o najcięższym przebiegu.

Jak ocenił główny autor tej pracy - Danny Bega z Northwestern University, w rzeczywistości depresja może być rozpoznawana i leczona u jeszcze mniejszego odsetka chorych na parkinsona, gdyż osoby objęte badaniem były pacjentami medycznych centrów doskonałości. Jego zdaniem lekarze powinni zwracać większą uwagę na objawy depresji u chorych na parkinsona.

Komentując tę pracę dla BBC prof. David Burn z University of Newcastle w Newcastle upon Tyne (Wielka Brytania), który założył brytyjską fundację Parkinson's UK przypomniał, że depresja może być objawem choroby Parkinsona, ale może też być ubocznym efektem działania leków na to schorzenie.

"Doskonale wiadomo, że u pacjentów pojawiają się objawy depresji i zaburzenia lękowe nawet na 10 lat przed rozwojem choroby Parkinsona” - powiedział specjalista. Według niego ludzie kojarzą z tym schorzeniem drżenie rąk i zaburzenia ruchowe, ale w rzeczywistości zaczyna się ono w mózgu i może początkowo powodować zaburzenia snu oraz prowadzić do słabo wyrażonej depresji.

Problem depresji u osób cierpiących na parkinsona pojawił się ostatnio w mediach na całym świecie w związku z samobójczą śmiercią 11 sierpnia amerykańskiego aktora Robina Williamsa. Jego żona ujawniła w oświadczeniu wysłanym mediom, że 63-letni aktor miał zdiagnozowane wczesne stadium choroby Parkinsona, niezależnie od tego zmagał się od wielu lat z depresją, lękami oraz uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Z kolei przyjaciel Williamsa aktor Rob Schneider zasugerował na swoim koncie na Twitterze, że zamach na własne życie był działaniem ubocznym leków na chorobę Parkinsona.

Więcej: www.naukawpolsce.pap.pl

 

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH