Depresja kosztuje od ok. 1 do 2,6 mld zł rocznie Małgorzata Gałązka-Swoboda: - Polacy w statystykach obciążenia pracą są tylko niewiele mniej niż Japończycy. FOT. PTWP

W poniedziałek przypada Blue Monday - najbardziej depresyjny dzień w roku według teorii Cliffa Arnalla, brytyjskiego psychologa i pracownika Cardiff University. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, cierpi na nią ponad 350 mln ludzi na świecie i aż 1,5 mln Polaków.

Z szacunków Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wynika, że depresja odpowiada rocznie za blisko 25 tys. lat utraconej produktywności w Polsce. Koszty pośrednie ponoszone przez polskie społeczeństwo z powodu depresji wahają się od ok. 1 do 2,6 mld zł rocznie.

Według ekspertów Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego depresja dotyka najczęściej osób w wieku 20-40 lat i ma poważny wpływ na ich życie zawodowe. Osoby chorujące na depresję są o ok. 20 proc. mniej produktywne, a więc można przyjąć, że pracują nie pięć, a cztery dni w tygodniu. Natomiast głęboka depresja może całkowicie wykluczyć je z grona zdolnych do pracy. WHO przestrzega, że już w 2020 r. depresja będzie drugą najczęściej diagnozowaną chorobą. Dlaczego dotyka nas coraz częściej?

Nadmiar pracy
- Jest to silnie związane z trybem życia i warunkami, w których je spędzamy. Jednym z powodów jest nadmiar pracy. Niestety Polacy w statystykach obciążenia pracą są tylko niewiele mniej niż Japończycy. Poza tym chodzi też o zadania, które sami przed sobą stawiamy, a które są - w tym skomercjalizowanym, nowoczesnym, transformującym się technologicznie świecie - trudne do udźwignięcia przez nasz system nerwowy - mówi w rozmowie z portalem pulshr.pl dr Małgorzata Gałązka-Swoboda, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego oraz dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Jak jednak podkreśla, depresja nie jest chorobą, która dotyka tylko Polaków. Dotyczy ona głównie osób żyjących w najwyżej rozwiniętych krajach. Wśród przyczyn tego zjawiska najczęściej wymienia się obciążenie narastającymi stresorami przy pogłębiającym się braku wsparcia społecznego.

- Można to skorelować z tym, że stresory życia codziennego bardzo często ściągają nas do alternatywnych światów - np. do fascynującego świata gier lub pasjonującego życia w mediach społecznościowych, w którym trzeba istnieć, chociażby ze względu na wymogi życia zawodowego. Tylko że z jednej strony media społecznościowe są naturalnym narzędziem do tego, żeby być na czasie i móc w sposób efektywny realizować swoje zadania zawodowe, a z drugiej strony - bardzo często dystansują nas od prawdziwych relacji społecznych, które pomagają nam radzić sobie z problemami życia codziennego, z oderwaniem od zawodowych obowiązków itd. - wyjaśnia dr Małgorzata Gałązka-Swoboda.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH