Debata w Sejmie: jakość życia osób z SM w Polsce można poprawić

Pod względem dostępności i jakości opieki nad pacjentami ze stwardnieniem rozsianym (SM) Polsce jest wciąż daleko do innych krajów Europy - ocenili uczestnicy debaty w Sejmie nt. jakości życia osób z SM. Wskazywano, że wiele leków nie jest dostępnych dla polskich pacjentów.

Dokładna liczba chorych na stwardnienie rozsiane w Polsce nie jest znana. Dane szacunkowe mówią o liczbie od 45 do 60 tys. - poinformował prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych Wojciech Matusewicz podczas debaty w Sejmie.

Na początku lat 90. chorych na SM leczono sterydoterapią. Obecnie pojawiają się nowe leki, spowalniające postęp choroby i coraz łatwiejsze do samodzielnego stosowania. - Zaczynamy też myśleć do przodu, chcemy móc osiągnąć poprawę, a z czasem być może doprowadzić do naprawy zmian w ośrodkowym układzie nerwowym - tłumaczyła prof. Halina Bartosik-Psujek z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Jak przypomniała, SM może przebiegać w bardzo różny sposób. To ważne z punktu widzenia terapii, gdyż pacjenci w różnych stadiach choroby przeróżnie reagują na leczenie. - Tylko wczesne, skuteczne leczenie może zahamować progresję choroby. Dlatego tak skupiamy się na tzw. lekach pierwszej linii - i dlatego lekarzom zależy na tym, by możliwość zastosowania leku w pierwszej linii była jak najszersza. Wtedy można dostosować lek do konkretnego pacjenta, tempa postępu jego choroby, częstości rzutów, do zmian wykazanych w badaniu rezonansem magnetycznym - mówiła.

Pytany o perspektywy poprawy dostępności nowych terapii przedstawiciel resortu zdrowia, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Artur Fałek zapewnił, że minister zdrowia zajmie się każdym wnioskiem refundacyjnym, który do niego zostanie złożony. Przypomniał też, że zgodnie z prawem wniosek taki składa firma farmaceutyczna, która posiada prawa do leku. Minister ma na decyzję do 180 dni.

Fałek zastrzegł jednak, że resort zdrowia nie przewiduje na razie zwiększenia poziomu refundacji. Dodał też, że "mówimy o terapiach relatywnie drogich, które po stronie NFZ wymagają nakładu kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie" (na jednego chorego - PAP), podczas gdy składka od osoby wynosi 1600 zł. Według niego w większości krajów Europy leki zgłoszone do refundacji ocenia się pod kątem ekonomicznym - sprawdza się, czy "koszty uzyskania efektu zdrowotnego są akceptowalne w systemie składkowym".

Uczestnicy spotkania podkreślali, że choć leków przybywa, to wiele z nich nie jest dostępnych dla polskich pacjentów.

- Jeśli chodzi o proporcję pacjentów z SM otrzymujących leki modyfikujące chorobę, to w 2013 r. najwięcej było ich w Niemczech i Finlandii, odpowiednio 69 i 62 proc. Na drugim końcu tego spektrum mamy Wielką Brytanię i Polskę, odpowiednio z 21 i 13 procentami - poinformował ekspert w dziedzinie ekonomii i zdrowia, Anthony Barron z Charles River Associates w Bruskseli. Kraje Europy Wschodniej zapewniają też o wiele gorszy dostęp do tzw. innowacyjnego leczenia drugiego rzutu, niż np. Dania, Szwecja, Norwegia czy Niemcy - dodał.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH