Dawcy szpiku wycofują się tuż przed przeszczepieniem, czy można to zmienić?

Za dwa tygodnie u 9-letniej pacjentki z Gniezna zostanie przeprowadzone przeszczepienie szpiku. Zabieg będzie wykonany w poznańskiej klinice Szpitala Klinicznego im. Jonschera. Niestety, aż trzech poprzednich potencjalnych dawców szpiku niespodziewanie się wycofało. Takie przypadki nie są odosobnione.

Natalia cierpi na anemię Falconiego - chorobę, która powoduje obumieranie szpiku kostnego. Ryzyko, że kolejny przeszczep nie przyjmie się może być jednak mniejsze niż to, że w ostatniej chwili dawca się wycofa.

W przypadku Natalki zdarzyło się to już trzy razy. Trzy osoby wycofały się mimo świadomości, że taka decyzja może oznaczać wyrok śmierci. Na szczęście dla Natalki znalazł się jeszcze jeden dawca.

Przypadek Natalii, nie jest odosobniony. Jak zaznaczają eksperci zdarza się, że dawcy się wycofują, bez podania przyczyny, i mają do tego prawo.

We wcześniejszym rozmowach z rynkiemzdrowia.pl prof. Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy w dziedzinie hematologii, podkreślał, że na każdym etapie można cofnąć zgodę na udział w tej procedurze medycznej. W jego ocenie te przypadki trzeba widzieć w tym kontekście, że ktoś naraża swoje zdrowie dla kogoś innego. Bo dawca nie ma żadnej potrzeby poddawania się zabiegowi.

Z kolei dr Leszek Kauc z Fundacji Przeciwko Leukemii uważa, że dużo zależy od samego sposobu rekrutacji. Dlatego wolontariusze z Fundacji prezentują na spotkaniach film, który jednocześnie zachęca i zniechęca do oddawania szpiku. Dodaje też, że w rejestrze Fundacji jest 16 tys. dawców, i tylko 4 proc. z nich wycofuje się. 

Eksperci podkreślają też, że chwalebne akcje takie, jak ta firmowana przez Dodę, czy wcześniejsza zorganizowana w związku z chorobą siatkarki Agaty Mróz, wydłużają co prawda Centralny Rejestr Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej o kolejne nazwiska, ale rekrutacja robiona na fali emocji i pospolitego ruszenia zwiększa również ryzyko przypadkowości i nieprzemyślanych wyborów. Stąd tak ważne jest uświadamianiem i edukowaniem potencjalnych dawców.

Zajmują się tym nie tylko banki. Także różne organizacje pozarządowe uznają ten aspekt za kluczowy. Jedną z nich jest Stowarzyszenie Jestem, Pomagam, Wspieram. We wcześniejszych rozmowach z rynkiemzdrowia.pl prezes Stowarzyszenie Ewa Cichocka zaznacza, że uświadamianie dawców i wielokrotne pytanie ich o to, czy podtrzymają decyzję, to jedna z ważniejszych kwestii w procesie rekrutacji. Uważa, też, że lepiej mieć w rejestrach więcej ochotników, choćby niepewnych, niż mniej, ale niezawodnych.

Zdanie to podziela prof. Jędrzejczak. Twierdzi on, że najbardziej efektywne jest rekrutowanie kogo się da. Nawet przy założeniu, że jakaś część potencjalnych dawców wykruszy się. Dlaczego? Bo tylko w jednym procencie realnie dochodzi do pobrania. Statystycznie rzecz biorąc, duża praca włożona w pozyskanie 99 proc. dawców jest zbędna - zauważa profesor i powtarza, że tylko jeden na stu dawców zostanie dawcą rzeczywistym.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH