Dawcy "na medal" uhonorowani. Jest szansa na rekordową liczbę przeszczepień
- Daniel Mieczkowski/Rynek Zdrowia
- 21-09-2011 20:28
W środę (21 września) minister zdrowia wręczyła odznaczenia "Zasłużony Dawca Przeszczepu" nadawane na wniosek Centrum Organizacyjno-Koordynującego do Spraw Transplantacji "Poltransplant". Ewa Kopacz podkreśla, że dzięki staraniom resortu i lekarzy, z prof. Wojciechem Rowińskim na czele, w br. jest szansa na rekordową liczbę przeszczepień.
Tytułem "Zasłużony Dawca Przeszczepu" zostały wyróżnione osoby, które oddały szpik lub inne regenerujące się komórki i tkanki więcej niż raz, oraz dawcy narządu.
Odznaczenia przyznawane są od dwóch lat. Ewa Kopacz podkreśla, że chodzi o uhonorowanie osób, które oddały własne narządy za życia lub podjęły trudną decyzję o przekazaniu do przeszczepu narządów swoich zmarłych najbliższych.
Odznaki, legitymacje, podziękowania- Nagradzani są wszyscy dawcy komórek, tkanek i narządów, przy czym mamy podział na złotą i srebrną odznakę oraz złotą i srebrną legitymację - wyjaśnia w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Jarosław Czerwiński, dyrektor medyczny Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego do spraw Transplantacji „Poltransplant”. - Każdy dawca narządu oraz wielokrotny dawca komórek krwiotwórczych otrzymuje złotą odznakę i złotą legitymację, jednorazowy dawca komórek krwiotwórczych jest nagradzany srebrną odznaką i srebrną legitymacją - dodaje.
Jarosław Czerwiński zaznacza, że wielokrotne dawstwo dotyczy tylko komórek krwiotwórczych szpiku, bądź krwi obwodowej. Nie wiąże się ono ze wzrostem zagrożenia dla dawcy. Nie wymaga także spełniania specjalnych wymogów w porównaniu z jednokrotnym pobraniem komórek krwiotwórczych.
- Wielokrotne dawstwo to zjawisko przypadkowe. Przeszczep jest na ogół wykorzystywany dla tego samego biorcy. Najczęściej dochodzi do takiej sytuacji w przypadku, kiedy biorca po pierwszym przeszczepie wyczerpał już swoje naturalne możliwości i wymaga ponownego przeszczepienia. Ponieważ dawca jest już znany i przebadany, najczęściej komórki krwiotwórcze pobiera się po raz kolejny od niego - mówi Czerwiński.
Jest to o tyle istotne, że znalezienie dawcy nie jest proste - ich liczba w rejestrach jest ograniczona.
Jak informuje Ewa Kopacz, jeszcze cztery lata temu było 40 tys. zarejestrowanych dawców szpiku. Obecnie jest ich już ponad 220 tys.
Zdaniem szefowej resortu zdrowia należy mówić o "Zasłużonych Dawcach Przeszczepu" jak o bohaterach - dzięki ich decyzjom inni mogą żyć, a nawet wrócić do pracy i normalnej aktywności. Okazuje się bowiem, że nie każdy figurujący w rejestrach i deklarujący gotowość bycia dawcą, jest w stanie spełnić własne deklaracje w praktyce.
Dawca wprawdzie zarejestrowany, ale...Przykładem może być głośna pod koniec ub. r. sprawa chorego na białaczkę czteroletniego Norberta: dawca szpiku wycofał się tuż przed operacją.
- Nigdy nie poznamy powodów, to bardzo indywidualna decyzja. Musimy ją uszanować - wyjaśniała nam prof. Maryna Krawczuk-Rybak, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, gdzie leczony był Norbert.
Takie przypadki zdarzają się na szczęście rzadko. Jak mówił nam prof. Wiesław Jędrzejczak, krajowy konsultant w dziedzinie hematologii, ze światowych statystyk wynika, że rezygnuje rocznie około 12 proc. dawców. Powody bywają często obiektywne, chodzi np. o przekroczenie określonego wieku.
Oprócz przeciwwskazań medycznych, takich jak np. zakażenie się przez dawcę wirusem HIV (katalog kryteriów dyskwalifikujących jest obszerny) coraz częściej pojawia się w Polsce problem migracji zarobkowej dawców.
- Młodzi wyjeżdżają "za chlebem". Formalnie mamy adres dawcy, ale cóż z tego, skoro on sam przebywa za granicą i nie ma pojęcia, że ktoś potrzebuje jego szpiku - wyjaśniał prof. Jędrzejczak. - Wśród 12 proc. odmów nie sposób wyodrębnić osób, które z błahych przyczyn wycofują się z deklaracji. Zgodę na udział w tej procedurze medycznej można cofnąć na każdym etapie - dodał konsultant.
- Najbardziej efektywne jest rekrutowanie kogo się da. Nawet przy założeniu, że jakaś część potencjalnych dawców "wykruszy się". Dlaczego? Bo tylko w jednym procencie realnie dochodzi do pobrania. Statystycznie rzecz biorąc, duża praca włożona w pozyskanie 99 proc. dawców jest zbędna - zauważa profesor.
Coraz więcej przeszczepieńZ danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w 2010 r. przeszczepiono 1374 narządy, najwięcej w ciągu ostatnich pięciu lat.
- W tym roku jest szansa na jeszcze większą, rekordową liczbę przeszczepień - uważa minister Ewa Kopacz.
Jak informuje od 1 stycznia do 1 lipca 2011 r. odnotowano 748 przeszczepień - w porównaniu z tym samym okresem 2010 r., to o 64 więcej. Dla porównania, w całym roku 2007, kiedy nastąpił zdecydowany spadek liczby transplantacji, z powodu, jak mówiła minister - " niefortunnych wypowiedzi"- wykonano ich tylko 962.
W październiku 2010 r. rząd przyjął Narodowy Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej (NPRMT), w którym na transplantacje narządów zaplanowano 45 mln zł przez 10 kolejnych lat - łącznie 450 mln zł w latach 2011-2020. Dzięki programowi dostępność do leczenia przeszczepieniem narządu ma wzrosnąć o co najmniej 100 proc. (w porównaniu do 2009 r.), a liczba przeszczepów nerki od żywego dawcy o co najmniej o 500 proc.
Pieniądze z programu mają służyć między innymi przebadaniu potencjalnych dawców szpiku. Jak podkreśla Ewa Kopacz, będą to także środki na modernizację i przebudowę ośrodków transplantacyjnych (w br. rozpoczęto prace w 16) oraz banków tkanek i komórek (w br. rozpoczęto prace w 17).
Minister zdrowia przypomina, że pieniądze z NPRMT są również przeznaczone na działania koordynatorów przeszczepień. Z danych ministerstwa wynika, że obecnie jest ich około 160. Resort ma nadzieję, że do końca br, liczba ta wzrośnie do 200.
Ewa Kopacz ocenia, że akceptacja społeczna dla transplantologii wzrasta. Z ostatnich danych wynika, że 87 proc. Polaków zadeklarowało oddanie narządów do transplantacji po śmierci, a 70 proc. oddałoby narządy bliskim za życia.
Czytaj więcej:
przeszczepy | dawcy | transplantologia