Od blisko dwóch tygodni dwa częstochowskie szpitale - Wojewódzki Szpital Specjalistyczny na Parkitce i Miejski Szpital Zespolony na Zawodziu - dyżurują na ostro co drugi dzień. I już zaczyna im brakować miejsca: pacjentów urazówki trzeba kłaść na innych oddziałach.

Przed 1 lipca szpitale naprzemiennie dyżurowały trzy szpitale: na Parkitce, na Zawodziu i w Blachowni. Od 1 lipca szpital w Blachowni dyżuruje non-stop, a pacjentów i tak nie ubywa.

– Na każdym ostrym dyżurze zgłasza się na naszą ortopedię prawie 100 pacjentów, a na chirurgię ogólną – ok. 30. To tyle samo co przed 1 lipca. Ale wtedy zjawiali się u nas co trzeci dzień. Teraz – co drugi – wylicza dziennikarzowi Gazety Wyborczej Dariusz Kopczyński, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Miejskiego Szpitala Zespolonego.

– Nam też zwiększyła się liczba pacjentów, ale za wcześnie mówić o konkretnych liczbach – mówi Magdalena Sikora, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego.

Tamtejszy oddział chirurgii urazowej ma 43 łóżka. Po ostrym dyżurze przeważnie wszystkie zajęte. Dlatego od 15 lipca ortopedia zostanie poszerzona o dwie trzyłóżkowe sale, które uzyskano kosztem oddziału reumatologii znajdującego się na tym samym piętrze co ortopedia. Docelowo planuje się jeszcze poważniejsze zwiększenie liczby miejsc.

Z ciasnotą po 1 lipca boryka się także Miejski Szpital Zespolony gdzie brakuje łóżek na urazówce. Pacjentów trzeba kłaść między innymi. Na urologii, gdzie z kolei chorych jest mniej, bo z powodu braku lekarzy specjalistów szpital nie przyjmuje wszystkich chorych.

Na Zawodziu pojawiają się także chorzy z Blachowni i okolic. Zgłaszają się sami, przywożą ich karetki. W jednym i drugim wypadku najczęściej z pominięciem tamtejszego szpitala.

 – Ale to może dlatego, że jeszcze nie wszyscy wiedzą o stałym ostrym dyżurze szpitala w Blachowni.  Chcemy to jednak udokumentować i w końcu miesiąca przedstawić Narodowemu Funduszowi Zdrowia. Pokazać mu, że teraz mamy większe wydatki. Do tej pory bowiem NFZ twierdził, że nie zamierza partycypować w naszych zwiększonych kosztach – stwierdza Kopczyński.

Dyżury co dwa dni to nie tylko kłopoty z dostępnością wolnych łóżek. To także kwestia wynagrodzenia za dyżury oraz kosztów związanych z zaopatrzeniem chorych.

– Zabezpieczenie kadrowe mamy wystarczające. Doszli lekarze z ortopedii zlikwidowanej w szpitalu na Tysiącleciu. Poza tym zwiększona została obsada pielęgniarska – informuje Sikora. I dodaje, że niecałe dwa tygodnie pracy na nowych zasadach to za krótko, aby porównać wydatki z lipca z wydatkami z innych miesięcy.

– Naszym problemem jest zbyt niski kontrakt z NFZ w zakresie ortopedii. Za drugi kwartał tego roku wykonaliśmy go w 120 proc.; przy dyżurach co drugi dzień przekroczenia będą znacznie wyższe – twierdzi rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH