Czekały na wizytę u ginekologa, straciły becikowe

Część ciężarnych nie ze swojej winy trafia do lekarza po 10. tygodniu ciąży.

Ciąża, w krótkim czasie po urodzeniu dziecka i duże kolejki do poradni ginekologicznych, to najczęstsza przyczyna niedotrzymywania przez kobiety ustawowego obowiązku zgłoszenia się do ginekologa w ciąży, oczywiście jeżeli przyszła mam chce otrzymać becikowe.

– Później niż w 10. tygodniu ciąży przychodzą pacjentki, które mają małe dzieci, wówczas potrafią przegapić fakt, że są w ciąży – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Andrzej Lipa, ginekolog ze Szpitala Powiatowego w Wołominie.

Drugi problem związany z przestrzeganiem terminu, to zdaniem naszego rozmówcy, czas oczekiwania na wizytę u ginekologa.

– Wiadomo prywatnie pacjentka dostanie się do lekarza szybciej, ale nie każdą na to stać. Natomiast w poradniach trzeba czekać czasami nawet miesiąc na wizytę.

I tu mają problem panie, które owszem wcześniej zorientowały się, że są w ciąży, ale nie mogą dostać się do lekarza.

– Pacjentka albo np. na początku ciąży ma miesiączkę, albo zwyczajnie zagapi się i próbuje zapisać się do lekarza w 8-9 tygodniu ciąży – wyjaśnia doktor Lipa.

Przepis mówiący o zgłaszaniu się pacjentek do lekarza najpóźniej w 10. tyg. ciąży obowiązuje od listopada ubiegłego roku. Obowiązuje też kobiety, które zaszły w ciążę przed listopadem ubiegłego roku, co spowodowało, że wiele z nich straciło prawo do becikowego.

Jednak, jak podaje TVN24, Ministerstwo Zdrowia chce zmienić przepisy tak, by nowe zasady objęły tylko kobiety, które zaszły w ciążę dopiero po wprowadzeniu rozporządzenia.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH