Czarna ospa we Wrocławiu: w tym roku mija 50 lat

Czarna ospa we Wrocławiu? Tak. To zdarzyło się naprawdę. Gdy latem 1963 r. agent służb specjalnych przywlókł z Indii czarną ospę, miasto na długie tygodnie zostało odcięte od świata - historię sprzed 50. lat przypomina TVN24.

Choć agenta leczono na malarię, na ospę zachorowała salowa zajmująca się izolatką. Liczba chorych rosła z dnia na dzień. Początkowo lekarze myśleli, że to zwykła ospa, na którą choruje się tylko raz w życiu. Przełomem okazał się przypadek czteroletniego chłopca, który zachorował po raz drugi. W końcu ogłoszono alarm epidemiologiczny.

Wprowadzono obowiązkowe szczepienia, za których odmowę groziło do 15 lat więzienia. Ci, którzy mogli mieć kontakt z zarażonymi, zostali przymusowo odizolowani. Ponad dwa tysiące osób trafiło m.in. do domu studenckiego przy ul. Sopockiej i do zamkniętego szpitala ospowego w pałacyku w Szczodrem.

Wokół Wrocławia utworzono kordon ochronny. Każdy kto wjeżdżał i wyjeżdżał z miasta, musiał mieć zaświadczenie, że jest zaszczepiony. W całej Polsce zaszczepiono wtedy ponad 8 milionów osób. Na dworcach nie można było kupić biletu, jeśli nie przedstawiło się odpowiednich dokumentów.

Alarm dla Wrocławia trwał ponad 2 miesiące. Odwołano go dopiero, gdy zakończyła się kwarantanna wszystkich osób narażonych na kontakt z wirusem. Wszystkie blokady zniesiono 19 września 1963 r. W sumie na czarną ospę we Wrocławiu zachorowało 99 osób. Zmarło siedem.

Więcej: www.tvn24.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH