Niemal co trzecie dziecko w kraju rodzi się przez cesarskie cięcie. W stolicy kończy się tak średnio 35 proc. porodów, a w niektórych placówkach wszystkie.
W ciągu ostatnich sześciu lat liczba takich zabiegów wzrosła w Warszawie prawie trzykrotnie. W Instytucie Matki i Dziecka oraz w Szpitalu im. Orłowskiego takich porodów jest 46 proc. Najmniej cesarek wykonują Szpital-Ginekologiczno Położniczy „Inflancka” (ok. 21 proc.) i SPZ ZOZ na Solcu (18 proc.).
W prywatnych klinikach cesarskie cięcie wykonuje się dużo częściej, w niektórych nawet wszystkie dzieci przychodzą na świat w ten sposób. Na Targówku działa szpital, który "nie przyjmuje porodów naturalnych".
Przyczyną tendencji wzrostowej może być coraz większa liczba patologicznych ciąż, ponadto dziś lekarze bardziej obawiają się oskarżeń o zaniedbania przy porodzie.
Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) odsetek ciąż rozwiązywanych przez cięcie cesarskie w żadnym kraju nie powinien przekraczać 15 proc. Jednak jedynie w Holandii oscyluje w tych granicach.
Przyczyny bywają różne, czasem chodzi także o przyspieszenie narodzin przed wyznaczonym terminem. Latem liczba zabiegów wzrosła gwałtownie w Chinach, gdzie dzieci przychodzące na świat po 31 sierpnia rozpoczynają naukę szkolną rok później niż urodzone przed tą datą - co dla wielu rodziców planujących przyszłość swoich pociech jest nie do przyjęcia.
Czytaj więcej: poród | cesarskie cięcie
Prof. Siemionow o technologiach, które rewolucjonizują transplantologię