Ciąża i poród w teorii i w praktyce, czyli - ile to kosztuje?

Bezpłatną opiekę medyczną w trakcie ciąży, porodu i sześciu tygodni połogu ma zapewnioną (teoretycznie) każda przyszła matka. W praktyce jednak za część świadczeń związanych z ciążą i porodem trzeba zapłacić - także w przypadku korzystania z publicznej ochrony zdrowia.

Zdaniem specjalistów, jakość świadczeń na oddziałach położniczych systematycznie ulega poprawie. Publiczne szpitale coraz częściej zapewniają pacjentkom np. dostęp do porodów w wodzie lub umożliwiają poród rodzinny.

Od kwietnia 2011 r. obowiązują także nowe standardy dotyczące opieki okołoporodowej: ciężarne są chronione przed praktykami szpitalnymi, na które nie wyrażają zgody, m.in. nacinaniem krocza i podawaniem oksytocyny. Przyszła matka ma również prawo do wskazania miejsca, w którym chce rodzić oraz sprecyzowania oczekiwań dotyczących przygotowania do porodu, np. wyrażenia zgody na lewatywę.

W przypadku wielu szpitali spełnienie przynajmniej kilku z tych punktów graniczy jednakże z cudem, jeśli na porodówce odbywa się jednocześnie kilka porodów. Lekarze i położne nie mają czasu na spełnianie życzeń pacjentek, dlatego o masażu lub możliwości skorzystania w czasie porodu z wanny często trzeba zapomnieć. Często, ale nie zawsze. Nie jest to konieczne, jeśli pacjentka zdecyduje się na zapłacenie za usługi "ponadstandardowe".

Co, gdzie, za ile?
Jak informuje nas Anna Rosińska z Centrum Medycznego Enel Med, wizyta u ginekologa kosztuje w tej lecznicy około 160 zł. Nieco mniej zapłacimy wybierając się na wizytę do lekarza prowadzącego własny gabinet: około 80-120 zł (stawki w województwie mazowieckim). Jeżeli jednak zdecydujemy się na specjalistę, który jednocześnie pracuje na etacie w publicznym szpitalu, cena wizyty może dojść do 200-400 zł.

Mimo to, przyszłe matki właśnie takich lekarzy wybierają najchętniej, ponieważ zyskują w ten sposób gwarancję miejsca w wybranej placówce w czasie porodu lub w sytuacji ewentualnych komplikacji w ciąży.

Tyle, że wybierając prywatnego specjalistę, pacjentka musi liczyć się także z koniecznością odpłatnego wykonywania zlecanych przez niego badań. Ich miesięczny koszt wyniesie średnio 20-30 zł za badania podstawowe moczu i krwi. Jeżeli jednak uwzględnimy wykonanie badań na nosicielstwo wirusa HIV, HCV lub toksoplazmozę, cytomegalię i różyczkę, które również są wymagane w czasie ciąży, może się okazać, że ciężarna wyda na nie kilkaset złotych.

Dodatkowe opłaty ponoszą również kobiety, które nie korzystają z prywatnej opieki medycznej, NFZ gwarantuje bowiem w ciąży jedynie trzykrotne badanie USG, a prawo do badania prenatalnego mają jedynie ciężarne po 35 r. ż.

To dopiero początek
Po wydatkach związanych z ciążą, szykują się kolejne, dotyczące porodu. Nawet w szpitalu publicznym rodzące mogą spotkać się z koniecznością uiszczenia opłaty za tzw. usługi ponadstandardowe. Chodzi tu o poród w jednoosobowej sali, opiekę wybranej położnej, prowadzenie porodu przez wybranego lekarza lub pobyt z partnerem w jednoosobowej sali po urodzeniu dziecka. Ile to kosztuje?

Zgodnie z cennikiem usług ponadstandardowych Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Św. Rodziny w Warszawie, za opiekę wybranej położnej trzeba zapłacić 1500 zł,  za opiekę wskazanego przez pacjentkę lekarza - 2000 zł,  za znieczulenie zewnątrzoponowe na życzenie - 700 zł, a za pobyt w sali jednoosobowej - od 650 zł.

Niepubliczne lecznice mające kontrakty z NFZ oferują ubezpieczonym bezpłatne porody, ale dodatkową opłatę pacjentki wnoszą za opiekę poporodową. 2-3 doby w szpitalu to koszt około 1000-1500 zł, znieczulenie - około 300 zł.

Znieczulenie - tak, ale...
Najwięcej kontrowersji wzbudza pobieranie przez szpitale opłat za znieczulenie. Resort zdrowia i NFZ zwracają uwagę, że każda pacjentka ma prawo do finansowanego ze środków publicznych znieczulenia do porodu, jeśli istnieją wskazania medyczne do jego zastosowania.

Szpitale podkreślają jednak, że świadczenia związane z porodem są niedoszacowane i nie pokrywają kosztów znieczulenia. Dlatego lecznice albo pobierają opłaty za znieczulenie na życzenie rodzącej albo odmawiają jego podania. Ministerstwo Zdrowia ocenia, że pobieranie opłat za znieczulenie do porodu przez podmioty lecznicze realizujące świadczenia w ramach umowy zawartej z NFZ, jest niezgodne z obowiązującym prawem.

- Zakaz pobierania takich opłat oznacza dla pacjentek, które nie kwalifikują się do udzielania znieczulenia we wskazaniach koszykowych, blokadę dostępu do nowoczesnej metody uśmierzania bólu porodowego - zaznacza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Katarzyna Sabiłło, prezes Fundacji Lege Pharmaciae.

- Jeśli pacjentka nie ma gwarancji znieczulenia w ramach ubezpieczenia, musi mieć prawo aby za nie zapłacić, niezależnie od statusu placówki, w której korzysta ze świadczenia - dodaje.

Katarzyna Sabiłło podkreśla, że rodząca - oprócz uprawnień z tytułu ubezpieczenia - ma także podmiotowe prawo do decydowania o własnym zdrowiu i życiu, w tym o znieczuleniu w czasie porodu. Prawo to wynika bezpośrednio z art. 68 ust. 1 Konstytucji („Każdy ma prawo do ochrony zdrowia").

Poród VIP
Jeżeli niepubliczna placówka nie ma podpisanej umowy z NFZ, za poród trzeba zapłacić od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Jak poinformował portal rynekzdrowia.pl Bartosz Maciejewski, rzecznik Grupy Medicover w Polsce, w szpitalu Medicover rodząca ma zagwarantowaną opiekę w trakcie całego pobytu w lecznicy, w czasie porodu oraz wybraną położną za kwotę 6 tys. zł.

Jeśli pacjentka życzy sobie, aby przy porodzie obecny był lekarz, koszt wzrasta do przeszło 8 tys zł. W ramach tego pakietu ciężarna w końcowej fazie ciąży jest również objęta programem zajęć w szkole rodzenia, a w sytuacji zagrożenia życia może wezwać karetkę, która przewiezie ją do szpitala Medicover.

Kolejna możliwość to wykupienie za 16 tys. zł "Porodu VIP" obejmującego m.in. apartament, opiekę medyczną oraz, w razie potrzeby,  pobyt dziecka bez dodatkowych opłat na oddziale neonatologii i intensywnej terapii noworodka lub pobyt matki na oddziale intensywnej terapii. Po wyjściu ze szpitala pacjentka może również dwukrotnie skorzystać z wizyty u ginekologa i wezwać do domu położną oraz specjalistę z poradni laktacyjnej.

W każdym przypadku rodząca ma też zagwarantowany dostęp do znieczulenia.

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH