Z badań przeprowadzonych w ramach ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej "Świat w dłoniach" wynika, że ponad połowa chorych na reumatoidalne zapalenie stawów, źle ocenia dostępność do leczenia w Polsce.

Podobny odsetek pacjentów i ich bliskich negatywnie wyraża się też o jakości opieki medycznej, która obejmuje m.in. dostęp do rehabilitacji.

Jak podaje PAP, badania zostały przeprowadzone przez Pracownię Badań Społecznych (PBS DGA Sopot) w okresie od maja do sierpnia 2009 r. i objęły 377 osób – chorych na RZS oraz ich bliskich.

Największym problemem chorych na RZS jest ograniczenie sprawności (83 proc.), a tuż za nim ból (80 proc.). Mimo tych ograniczeń, chorzy deklarują, że pragną realizować swoje pasje i rozwijać zainteresowania. Zrezygnować z tego chce tylko 9 proc. ankietowanych. Reszta chce pozostać aktywnymi.

Prof. Witold Tłustochowicz, krajowy konsultant ds. reumatologii, podkreśla, że RZS dotyka przeważnie osób młodych, które skończyły 30 lat, założyły rodzinę, zaczęły pracę zawodową i „wydaje im się, że mają świat w swoich dłoniach”. RZS zalicza się do schorzeń autoagresywnych, w których układ odporności walczy z tkankami organizmu. W przypadku RZS są to nie tylko stawy. Choroba niszczy też układ krążenia, płuca, nerki.

– RZS nie daje odpocząć już do końca życia, bo dokucza głównie w nocy. Pacjenci nie mogą się wyspać, a rano trudno im wstać z łóżka – przypomina prof. Tłustochowicz. – Najlepsze efekty daje wcześnie podjęte leczenie. Opóźnia rozwój choroby i zapobiega inwalidztwu. Dlatego chory powinien trafić do reumatologa w ciągu pierwszych trzech miesięcy od wystąpienia objawów. W Polsce czas ten jest jednak dłuższy, m.in. z powodu zbyt małej wiedzy lekarzy pierwszego kontaktu na temat reumatologii oraz niedostatecznej liczby lekarzy reumatologów w kraju.

Polscy chorzy na RZS mają też utrudniony dostęp do terapii. Za najbardziej uciążliwy uznał brak jednego z najlepszych klasycznych leków na RZS – leflunomidu – na liście refundacyjnej. Lek ten jest obecnie dostępny w ramach programu terapeutycznego, tak jak wiele razy od niego droższe terapie biologiczne.

– To stanowi zdecydowanie ograniczenie dostępu, bo chory musi raz w miesiącu przyjechać do ośrodka realizującego program, często oddalonego od miejsca zamieszkania, a lekarz musi poświęcić dodatkowy czas na to, żeby ten lek wydać – twierdzi prof. Tłustochowicz.

Na RZS cierpi w Polsce ok. 400 tys. osób.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH