Choroby zakaźne: coraz bardziej bezdomne i spychane na margines

Szacuje się, że w Polsce żyje ok. 30 tys. bezdomnych. Wielu z nich jest uzależnionych od alkoholu i narkotyków. Zdaniem ekspertów w dziedzinie epidemiologii, bez systemowego programu profilaktyki i leczenia skierowanego do tych osób, narastać może w naszym kraju problem rozprzestrzeniania się takich chorób jak m.in. gruźlica, WZW B i C czy AIDS. To kolejne poważne wyzwanie dla organizacji systemu ochrony zdrowia.

Obecne rozwiązania prawne dotyczące finansowania pomocy medycznej osobom z tzw. marginesu społecznego są na tyle skomplikowane, że większość z takiego wsparcia nie korzysta. W opinii rzecznika praw obywatelskich Ireny Lipowicz, istnieje duża grupa osób bezdomnych, która nie podejmie żadnych działań, aby uzyskać podstawy do korzystania ze świadczeń pomocy społecznej oraz opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Jaki odsetek tej populacji cierpi z powodu chorób zakaźnych? Jak przyznaje profesor Zofia Zwolska z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, problem ten nie jest dobrze rozpoznany, bo nie prowadzi się odpowiednich badań.

- Wynika to m.in. z trudności w dotarciu do takich osób, dlatego dziś - oceniając skalę zjawiska - możemy posiłkować się jedynie materiałem zebranym np. w ośrodkach dla bezdomnych oraz badaniami prowadzonymi w innych krajach. Oczywiście nie oddają one pełnego obrazu. Na tej podstawie oraz uwzględniając styl życia takich osób i warunki, w jakich przebywają, można jednak stwierdzić, że odpowiadają oni za większość transmisji chorób zakaźnych - mówi nam  prof. Zwolska.

Przepisy zostają na papierze
Szacuje się, że na Mazowszu 10 proc. chorych na gruźlicę to właśnie bezdomni. W rzeczywistości liczba chorych z pewnością jest większa niż wskazują statystyki, ponieważ spory odsetek zarażonych pozostaje niezdiagnozowany.

Kolejny problem, na jaki zwraca uwagę prof. Zwolska to fakt, że nawet, jeśli taki chory trafi do placówki ochrony zdrowia, gdzie choroba zostanie wykryta, to często nie podejmuje leczenia lub je przerywa, bo jest długotrwałe i uciążliwe. - Terapia w przypadku gruźlicy powinna trwać co najmniej 180 dni, przy czym pobyt w szpitalnej izolacji - nie krócej niż 30. Jeśli do szpitala trafia pacjent z zaawansowaną chorobą, leczenie szpitalne może się przedłużyć nawet do 90 dni - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Zaznacza, że największy problem w zwalczaniu gruźlicy stanowią pacjenci wypisujący się ze szpitala na własne życzenie lub nie stosujący się do zaleceń leczenia farmakologicznego: - To właśnie u takich osób często dochodzi do uruchomienia mechanizmów lekoopornych - podkreśla. - Ustawa o chorobach zakaźnych daje prawo do zastosowania przymusu leczenia w takich przypadkach, w praktyce jednak jest to trudne do wyegzekwowania. Szczególnie w grupie osób nie posiadających stałego miejsca zamieszkania.

Zdaniem profesor, bez systemowej kontroli grup ryzyka i zakażeń inwazyjnych walka z chorobami zakaźnymi jest zaś niezwykle trudna. Podobnego zdania jest profesor Andrzej Zieliński, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii.

- Abyśmy mogli mówić o skutecznych działaniach w zakresie zapobiegania zakażeniom, musimy dobrze poznać środowisko, w jakim dochodzi do zakażeń. By tak się stało należy dotrzeć do wszystkich grup charakteryzujących się zwiększonym ryzykiem ich występowania. Musimy w sposób kompleksowy prowadzić działania profilaktyczne, diagnostyczne i terapeutyczne - wylicza konsultant.

Nie chcą się leczyć
Zdaniem specjalistów główną przyczyną ograniczenia opieki zdrowotnej w tej grupie wcale nie są pieniądze. - Problemem osób z tzw. marginesu społecznego jest niska potrzeba zachowania dobrego zdrowia i niechęć do współpracy z instytucjami. W przypadku narkomanów już samo uzależnienie negatywnie wpływa na ewentualny proces leczenia - przyznaje dr Janusz Sierosławski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Jego zdaniem, aby zapobiegać zakażeniom trzeba niekiedy zdecydować się na niekonwencjonalne metody. W przypadku zakażeń krwiopochodnych przerwanie łańcucha transmisji mogłoby przynieść uruchomienie w Polsce izb bezpiecznej iniekcji. - Takie placówki z powodzeniem funkcjonują w Szwajcarii, gdzie skalę zakażeń wśród narkomanów udało się znacznie ograniczyć - informuje dr Sierosławski.

Podkreśla, iż polityka antynarkotykowa zepchnęła środowiska uzależnionych przyjmujących narkotyki iniekcyjnie do tzw. podziemia. Jeżeli nie ma specyficznych, stałych miejsc w przestrzeni miejskiej, gdzie przebywają takie osoby, trudno jest docierać do nich z edukacją i wsparciem.

Potrzebne modelowe programy
Jak dotąd w kraju nie udało się wypracować skutecznych programów profilaktycznych zapobiegania zakażeniom ukierunkowanych na osoby z marginesu społecznego.

W Polsce zachorowania na gruźlicę nie wykazują tendencji wzrostowej. Chorują raczej ci, który byli zakażeni przed laty, a obecnie, w wyniku procesu starzenia i zmniejszenia odporności, dochodzi u nich do reaktywacji zakażenia. Przybywa jednak przypadków lekoopornych, które są bardzo trudne do wyleczenia. - Przy tym wszystkim od 2000 r. w kraju nie ma ministerialnego programu profilaktyki gruźlicy - zaznacza prof. Zwolska.

Program taki funkcjonuje w przypadku HIV i AIDS. Mimo to rośnie liczba tych zakażeń oraz brak odporności u pacjentów leczonych immunosupresyjnie i przeciwnowotworowo. Tylko w kwietniu 2012 r. zarejestrowano w Polsce 121 nowo wykrytych zakażeń HIV, 20 zachorowań na AIDS oraz 5 zgonów osób chorych. Zdaniem ekspertów oficjalne dane są jednak dalece zaniżone, ponieważ większość zakażonych nie jest tego świadoma. Szacuje się, że faktycznie z HIV lub AIDS żyje w naszym kraju prawie 35 tys. osób.

Obecnie, dzięki wsparciu Szwajcarii w Polsce rusza projekt "Zapobieganie zakażeniom HCV", realizowany przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny. W jego ramach ma powstać program profilaktyczny, który pozwoli m.in. zmniejszyć ryzyko zakażenia HCV wśród narkomanów przyjmujących narkotyki dożylnie (HCV dotyka od 30 do 50 proc. tych osób).

To nie będzie łatwe
Zespołem przygotowującym program kierować będzie dr Janusz Sierosławski. Przyznaje, że ma świadomość, iż wytyczenie kanałów docierania do takich osób nie będzie łatwe.

- To wymaga m.in. wypracowania specjalnego sposobu komunikacji, języka. Trzeba też znaleźć argumenty, które osoby żyjące w ukryciu - wszak narkotyki są zakazane prawem - z niską świadomością zagrożeń zdrowotnych, nakłonią do współpracy - mówi nam dr Sierosławski. - Należy też opracować optymalny pakiet profilaktyczny dostosowany do warunków i trybu życia tych osób.

Taki modelowy program dotyczący zapobiegania HCV - jeżeli się sprawdzi - będzie wzorem dla innych programów profilaktycznych adresowanych do osób szczególnie narażonych na różnego typu zakażenia.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH