Kiedyś chory na Alzheimera był traktowany jak chory psychicznie i izolowany od otoczenia. Dzisiaj wcale nie jest lepiej. - Brakuje ośrodków stałego i dziennego pobytu oraz pomocy państwa

Pomoc społeczna świadczy usługi w ograniczonym zakresie. Co ma zrobić ktoś aktywny zawodowo, mając na utrzymaniu rodzinę i osobę chorą na alzheimera? - pytano podczas wczorajszej (10 lutego) konferencji w Warszawie poświęconej tej chorobie.

Państwo w minimalnym zakresie pomaga opiekunom takich chorych. Nawet, gdy jest mało miejsc dedykowanych chorym, są zakusy na ich zamykanie, z powodów ekonomicznych.

- Nasz oddział okazuje się być nierentowny i są plany jego zamkniecia. Dyrekcja szpitala wywiera takie naciski, gdyż praca oddziału nie przynosi placówce dochodu. Nie wiem, jak zakończą się rozmowy w tej sprawie – informuje prof. Maria Barcikowska, kierownik oddziału alzheimerowskiego w Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie.

W Polsce jest 250 tys. osób chorych na chorobę Alzheimera. Istnieje 20 ośrodków klinicznych. Funkcjonuje 16 domów dziennego pobytu, w Warszawie tylko jeden, dla 12 chorych. Dla porównania w Luksemburgu (75 tys. mieszkańców), takich ośrodków jest 6.

Opieka nad chorym dla jego bliskich to samotna i trudna droga. Wpierw opiekun musi zaakceptować diagnozę, poznać chorobę i przygotować się na jej kolejne etapy. Statystycznie to 8-14 lat opieki, chociaż może trwać ponad 20, w zależności od jakości opieki.

Na początku choroby jest zagubienie, zaniki pamięci, dezorientacja, nierozpoznawanie znajomych, potem najbliższych członków rodziny. Stopniowo utrata wszelkich umiejętności i sprawności. Trzeci etap jest najgorszy, kiedy kontakt z chorym jest trudny. Chorego trzeba nakarmić, umyć, ubrać. A ten nie komunikuje żadnych potrzeb.
 
Nie zapominajmy też o cierpieniu chorego, który zdaje sobie sprawę, jakim jest obciążeniem dla swoich opiekunów. Nawet w ostatnim stadium choroby ma poczucie, że coś jest nie tak. Często reaguje agresją i irytacją.

Nie znamy odpowiedzi na pytanie, jaka jest patogeneza choroby. Nie mamy też  na razie możliwości skutecznego leczenia. Dotychczas pojawiające się leki nie spełniły oczekiwań. Farmakologicznie można jedynie powstrzymać narastanie objawów choroby poprzez podanie leków w jej wczesnej fazie.

-  Ważne, by ją rozpoznać, gdy leczenie przyczynowe jest możliwe – mówi docent Tadeusz Parnowski, kierownik II Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. - Gdy choroba już się rozwinie i nastąpią pełne uszkodzenia mózgu, leki, którymi dzisiaj dysponujemy, nie zadziałają.

- Będzie rosła liczba osób wymagających opieki, a malała liczba osób, które taką opiekę mogą zapewnić. To zrodzi napięcia społeczne – uważa docent Parnowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH