Jacek Janik/Rynek Zdrowia | 09-12-2014 06:10

Chirurdzy onkologiczni odchodzą z Dolnośląskiego Centrum Onkologii

Spośród 13 specjalistów chirurgii onkologicznej w Dolnośląskim Centrum Onkologii, aż 9 (informacja z poniedziałku 8 grudnia) złożyło wypowiedzenia z pracy, na znak protestu wobec polityki restrukturyzacyjnej dyrekcji DCO. Dyrekcja wyjaśnia z kolei, że reorganizacja wynika m.in. z wymagań pakietu onkologicznego.

W poniedziałek (8 grudnia) ordynator oddziału i kilku jego asystentów zostało poproszonych przez dyrekcję placówki o opuszczenie oddziału bez konieczności dalszego świadczenia pracy, mimo że złożone wypowiedzenia dotyczą 31 grudnia br.

- Na to się nie zgodziliśmy mając na uwadze dobro naszych pacjentów, którzy  leżą na oddziale i oczekują na zaplanowane wcześniej operacje - mówi portalowi rynek zdrowia.pl ordynator I oddziału chirurgii onkologicznej Marek Bębenek, który jest również konsultantem wojewódzkim w dziedzinie chirurgii onkologicznej.

Jak tłumaczy, chirurdzy onkologiczni nie chcą odchodzić ze szpitala i zostawić pacjentów. - Wypowiedzenia, to forma protestu przeciwko reorganizacji szpitala wprowadzanej przez Andrzeja Tatuśko, dyrektora placówki - informuje konsultant wojewódzki.

Źródło konfliktu
Źródłem konfliktu między dyrekcją a chirurgami są zmiany restrukturyzacyjne na oddziałach zabiegowych, jakie od kilku miesięcy wprowadza dyrektor, jak twierdzą zainteresowani chirurdzy, bez konsultacji z nimi.

Zmiany mają polegać na zmniejszeniu ilości łóżek w oddziałach chirurgii onkologicznej z 36 do 22. Ich kosztem ma powstać nowy oddział leczenia raka piersi, zostanie zwiększona ilość łóżek na ginekologii. 

Jak informują lekarze, w rozwiązywanym I oddziale chirurgii wykonywane są procedury wysokospecjalistyczne, takie jak zabiegi odtwórcze piersi - wszczepianie protez i zabiegi onkoplastyczne, biopsje gruboigłowe guzów wątroby, termoablacja przerzutów do wątroby, operacje raków odbytnicy w rektoskopie operacyjnym -TEM oraz  dootrzewnowa chemioterapia w hipertermii w przerzutach nowotworu do jamy brzusznej - HIPEC.

- Jesteśmy jedynym oddziałem na Dolnym Śląsku, który wykonuje niektóre procedury. Zespół budowaliśmy przez 19 lat. Kto będzie wykonywał te zabiegi po rozwiązaniu oddziału skoro najbliższe miejsca w których można leczyć pacjentów przy użyciu procedury HIPEC to Kraków i Lublin lub Warszawa, a procedurę TEM chorzy będą mieli dostępną w Krakowie? - pyta dr Marek Bębenek.

Ordynator nie zgadza się na to, by dyrekcja szpitala zmniejszała liczbę łóżek na oddziale i nakazywała operować chirurgom tylko guza jelita grubego i odbytnicy. Jak stwierdza, ograniczenie się do operacji tylko jednego narządu deprecjonuje rolę lekarzy jako onkologów i chirurgów oraz zaciera przez lata zdobyte przez nich umiejętności.

Lekarze proponują
Lekarze rezygnujący z pracy w DCO wysłali do Cezarego Przybylskiego, marszałka województwa, pismo, w którym argumentują, że w ostatnich latach dramatyczne pogorszyły się warunki pracy oraz informują o licznych niedociągnięciach, takich jak opóźnienia w dostawach leków i koniecznego sprzętu w oddziałach zabiegowych.

Jak napisali w liście do marszałka, kolejka oczekujących na leczenie operacyjne wynosi około 3 miesiące. Na operacje czeka około 700 chorych. Aby zwiększyć ilość pacjentów leczonych chirurgicznie, należałoby rozszerzyć bazę łóżkową oddziałów zabiegowych.

Lekarze proponują w swoim piśmie również szereg rozwiązań umożliwiających skrócenie kolejek do leczenia operacyjnego, np. wydłużenie pracy bloku operacyjnego, dotychczas wykorzystywanego do godz. 15. Wprowadzenie w poradni onkologicznej gabinetu konsultacyjnego internistycznego i anestezjologicznego. Ich zdaniem pozwoliłoby to na przygotowanie pacjenta do operacji w trybie ambulatoryjnym, skrócenie pobytu chorego w oddziale i zmniejszenie kosztów hospitalizacji.

To wszystko, zdaniem lekarzy, musiałoby się jednak wiązać z reorganizacją pracy w oddziałach i na bloku operacyjnym, zmianą charakteru zatrudnienia personelu z pracy etatowej na system kontraktowy.

Konieczne ich zdaniem jest także przyspieszenie oczekiwania na wyniki badań histopatologicznych (obecnie wynosi ono od 4 d0 8 tygodni) i diagnostycznych (na mammografię i USG piersi czeka się około 6 miesięcy, na badanie USG jamy brzusznej - 8 miesięcy, a na badanie TK - ok. 3-4 miesięcy).

Dyrekcja DCO oświadcza
W odpowiedzi na prośbę o komentarz i wyjaśnienia w sprawie sytuacji w DCO, rzecznik szpitala Maciej Kozioł przesłał Rynkowi Zdrowia dwa obszerne dokumenty sygnowane podpisem „Dyrekcja DCO”, które zarzucają mediom "dezinformowanie opinii publicznej".

W piśmie rzecznik twierdzi, że "DCO jest za dominującym ośrodkiem radioterapii i chorzy wymagający radioterapii są przyjmowani w DCO na bieżąco. Wobec powyższego, reorganizacja pionu zabiegowego DCO musi skutkować skoncentrowaniem sił na nowotworach, w których leczeniu DCO jest ośrodkiem najwyższych kompetencji". Przekonuje też, że kompleksową opieką nad pacjentami onkologicznymi mogą zająć się inne ośrodki w województwie dolnośląskim.

Według informacji przekazanych przez Macieja Kozioła, "analiza danych wskazuje, że DCO jest ośrodkiem, uzyskującym wyższe niż średnie wyniki leczenia w zakresie nowotworów ginekologicznych (zwłaszcza rak jajnika, rak trzony i szyjki macicy), nowotworów piersi, okrężnicy i odbytnicy oraz czerniaka skóry". 

Właśnie uzyskiwane wyniki i zakres jakiego dotyczą, doprowadziły do decyzji dyrekcji DCO, aby przed wejściem w życie pakietu onkologicznego powstał oddział ginekologii onkologicznej z pododdziałem leczenia chorób piersi, czyli Breast Unit.

"Na oddzielnym piętrze postanowiono zlokalizować oddziały chirurgiczne. Propozycję utworzenia zespołu zajmującego się leczeniem chorych na raka okrężnicy i odbytnicy (Colorectal Cancer Unit) złożono Panu dr hab. n. med. Markowi Bębenkowi. W odpowiedzi Pan Doktor zwolnił się z pracy bez podania przyczyn" - podał rzecznik prasowy DCO.

Konsultant wojewódzki stwierdza natomiast, że powody, dla których tak wielu specjalistów z zakresu chirurgii onkologicznej chce się rozstać z Centrum zostały podane w piśmie do marszałka.

Na razie także Dolnośląski Urząd Marszałkowski nie ustosunkował się do treści pisma lekarzy z DCO oraz do zaistniałej tam sytuacji, do której doszło na 3 tygodnie przed wejściem w życie pakietu onkologicznego.

Jak poinformowała nas w poniedziałek (8 grudnia) Paulina Bulanda, z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, na razie nikt nie będzie komentował pisma zarówno lekarzy i jak i oświadczeń dyrektora szpitala.

To nie znaczy, że sprawa nie zajmuje uwagi władz marszałkowskich. We wtorek (9 grudnia) problemy w DCO mają być jednym z punktów obrad zarządu województwa i dopiero po jego posiedzeniu zostanie podjęte i przekazane do publicznej wiadomości stanowisko marszałka w tej sprawie.

Czytaj też. Wrocław: zarząd województwa zmienił dyrektora Dolnośląskiego Centrum Onkologii