Stacje krwiodawstwa zachęcają do oddawania krwi, bo ich zapasy kurczą się w szybkim tempie.
- Nasze rezerwy topnieją z dnia na dzień. Jednorazowo dawca może oddać około 450 mililitrów. Przy większości zabiegów i operacji przetaczane są dwie jednostki czyli 900 mililitrów. Czasami potrzeba jej dużo więcej, nawet 4 lub 5 jednostek - ocenia Krzysztof Majewski ze stacji krwiodawstwa przy 108 Szpitalu Wojskowym w Ełku. - Zaczęły się wakacje i część krwiodawców wyjechało na urlopy. Również młodzież szkolna, kiedy odpoczywa już nie tak aktywnie oddaje krew.
Problemy stacji krwiodawstwa z powodu zbyt małej liczby dawców, powodują zakłócenia w pracy szpitali.
- Staramy się przekładać niektóre operacje. Jednak nie jest to możliwe w przypadku pacjentów z wypadku. Jeżeli szpital działa w zależności od tego, jaką krwią dysponuje centrum krwiodawstwa, to istnieje zagrożenie życia pacjenta – wyjaśnia Janusz Chełchowski, dyrektor Polikliniki w Olsztynie.
Antoni Kołakowski, ordynator Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie informuje z kolei, że w sezonie wakacyjnym zapotrzebowanie na krew do zabiegów planowych jest mniejsze, bo tych akurat w miesiącach letnich wykonuje się mniej.
- Przy części urazów przeprowadzamy autotransfuzję, tzn. przetaczamy pacjentowi jego własną krew – mówi ordynator.
Problem braku krwi na oddziałach operujących stany nagłe powraca w każde wakacje.
Antoni Kołakowski uważa, że rozwiązaniem mógłby być powrót do krwiodawstwa rodzinnego: - Kiedy zaczynałem pracę w szpitalu było tak, że każdy pacjent, który się do nas zgłaszał, informował, ile krwi oddał on i jego rodzina.
Czytaj więcej: krwiodawstwo | stacje krwiodawstwa | Janusz Chełchowski | krew i preparaty krwiopochodne | honorowe krwiodawstwo | Krzysztof Majewski | Antoni Kołakowski | braki krwi
Skarżysko-Kamienna: przygotowują się do ewakuacji szpitala, bo lekarze odeszli z pracy