Rodząca kobieta trafiła do Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego SP ZOZ im. dr. E. Warmińskiego w Bydgoszczy. Szpital wybrała, bo oferuje znieczulenie zewnątrzoponowe.

Lekarz dyżurny znieczulenia jednak odmówił, a po porodzie nie wyłyżeczkował macicy, bo skończył mu się dyżur. Pielęgniarki musiały ściągnąć innego lekarza.

Dyżurujący tej nocy lekarz twierdzi, że na podanie znieczulenia zewnątrzoponowego było za późno, bo akcja porodowa była zaawansowana. Krzysztof Motyl, dyrektor szpitala ds. lecznictwa po sprawdzeniu informacji, dotyczących tego zdarzenia, powiedział portalowi rynek zdrowia.pl, że nie widzi błędów medycznych w postępowaniu doktora, aczkolwiek jego działania w kontaktach z pacjentem go nie satysfakcjonują.

Wyjaśnia przy tym, że błędu medycznego lekarz dyżurny nie popełnił, ponieważ, choć szpital ogłasza, że jest placówką w której rodzi się ze znieczuleniem zewnątrzoponowym, to robi się je ze wskazań medycznych.

– Ponadto poród odbył się w ciągu trzech godzin od momentu przyjęcia kobiety do szpitala, więc nie było już czasu na wykonanie znieczulenia. Nie można blokować sztucznie porodu – mówi Krzysztof Motyl. – Tworzenie wśród pacjentów atmosfery, że to oni decydują o metodach leczenia jest ryzykowne dla ich zdrowia i ich dzieci. Pacjentka nie ma profesjonalnej wiedzy i nie może w dowolnym momencie domagać się znieczulenia zewnątrzoponowego czy ordynować cięcie cesarskie na życzenie...
Każdy specjalista wie, kiedy można podać znieczulenie i jakie wskazania medyczne decydują o cesarskim cięciu – konkluduje dyrektor ds. lecznictwa i wyraża nadzieję, że położnicy włączą się do dyskusji na temat znieczuleń ze wskazań medycznych.

Bydgoska historia skończyła się szczęśliwie. Dziecko i matka żyją, dobrze się czują. Ukazało się jednak w lokalnej prasie ogłoszenie z podziękowania dla doktora odbierającego poród i to właśnie, jak przyznaje Krzysztof Motyl, jest niepokojące.

– W związku z trudnym, bo bardzo konkurencyjnym otoczeniem rynkowym, na którym jesteśmy potentatem w położnictwie, bo śmiertelność noworodków w naszym szpitalu wynosi 4 promile i jest niższa od średniej europejskiej, wynoszącej 5,5 - 6,0 promili, oczekujemy od personelu nie tylko profesjonalizmu medycznego, ale także w kontaktach z klientem – podkreśla Krzysztof Motyl i przyznaje, że tu dobrych relacji z klientem zabrakło.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH