Szesnastu kierowców jeżdżących w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy podnosi kwalifikacje w szkole policealnej, by móc brać czynny udział w akcjach ratowniczych. Czas na dokształcenie się mają do 2011 r.
Zgodnie z nową ustawą o ratownictwie medycznym, w zespołach podstawowych będą jeździły tylko dwie osoby. To oznacza, że w takim ambulansie nie ma miejsca dla kierowcy.
Przemysław Paciorek, wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej, przyznaje, że etat kierowcy to relikt, którego nie ma już w policji czy straży pożarnej, a zachował się już tylko w pogotowiu.
– Moim zdaniem najlepiej byłoby, żeby do prowadzenia karetki był przygotowany każdy członek zespołu. W ambulansie jest ciasno i powinny znajdować się tam tylko niezbędne osoby – mówi Gazecie Wyborczej Paciorek.
W bydgoskim pogotowiu jest 11 zespołów podstawowych. Tylko trzy z nich są dwuosobowe. Tworzą je ratownik medyczny i pielęgniarka.
– W pozostałych ośmiu jeżdżą po trzy osoby – przyznaje Tadeusz Stępień, kierownik działu usług medycznych w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.
W opinii wojewódzkiego konsultanta obsada dwóch ratowników wystarczy. Zespoły specjalistyczne, w skład których wchodzi lekarz, wysyłane są jedynie, gdy ratownicy z pierwszej karetki potrzebują wsparcia. W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy jeździ pięć karetek z zespołami specjalistycznymi, w skład których wchodzą lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny i kierowca.
Czytaj więcej: ratownicy medyczni | kierowcy | karetki pogotowia | Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy | zwolnienia kierowców pogotowia | Przemysław Paciorek | Tadeusz Stępień
Skarżysko-Kamienna: przygotowują się do ewakuacji szpitala, bo lekarze odeszli z pracy