Brakuje położnych, które zdecydowałyby się odbierać porody w domu. Z drugiej strony ginekolodzy będą odradzać kobietom takie rozwiązania, bo porody to dobry interes dla szpitala.
Gazeta Wyborcza rozmawia z Jerzym Cholewińskim, położnym ze Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy o gotowości położnych do prowadzenia ciąży oraz przyjmowania porodu w domu. Położny zwraca uwagę, że nie może zlecać badań i wypisywać recept. Musiałby więc prowadzić ciążę wspólnie z lekarzem, co - w jego opinii - mija się z celem.
Jak podkreśla, część kobiet dąży do naturalizacji porodu, ale inne są za jego medykalizacją. Jego zdaniem, wprowadzenie porodów domowych nie spowoduje boomu na nie.
Przyznaje, że nie zna osoby, która zdecydowałaby się takie porody odbierać. Zwraca też uwagę, że lobby lekarskie jest bardzo silne i ginekolodzy będą odradzać kobietom takie rozwiązania, gdyż porody to dobry interes dla szpitala.
Więcej: www.gazeta.pl
Czytaj więcej: Szpital Uniwersytecki nr 2 w Bydgoszczy | porody domowe
Skarżysko-Kamienna: przygotowują się do ewakuacji szpitala, bo lekarze odeszli z pracy