GRUPA PTWP

By zapewnić pogotowiu ratunkowemu kadry medyczne...

  • Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia
  • 29-05-2010 11:00
Fot. Fotorzepa

Rozmawiamy z prof. Pawłem Bożykiem, który po tragicznej śmierci żony chce powołać Fundację Hanny Bożyk Pogotowie Ratunkowe...

– Czym zajmie się Fundacja?

– Oprócz monitorowania przypadków zgonów, do których przyczyniła się niewydolność organizacyjna pogotowia, będzie miała jeszcze jedno zadanie do spełnienia: znalezienie środków finansowych dla lekarzy, którzy zgodzą się jeździć karetkami, np. w formie 30 proc. dodatku do pensji. Powinno to zniwelować różnice w zarobkach lekarzy z pogotowia z zarobkami lepiej wynagradzanych lekarzy z oddziałów ratunkowych szpitali.

Pomysł z fundacją ma zapewnić pogotowiu dopływ kadry medycznej i doprowadzić do systemowych zmian w tym segmencie ochrony zdrowia. W tej chwili jesteśmy na wstępnym etapie organizacyjnym, w który zaangażowani są głównie prawnicy. Zajmują się sprawami formalno-prawnymi związanymi z rejestracją fundacji.

– Jest pan znanym ekonomistą. Jak z punktu widzenia ekonomisty wygląda polski system ochrony zdrowia?

W naszych placówkach medycznych rozpoznaje znane mi z teorii i praktyki, nastawione na zysk przedsiębiorstwa. Z takiego podejścia wycofali się nawet Amerykanie, o Europie już nie wspominam. To zarzut kardynalny. A poza tym trzeba zwiększyć nakłady na zdrowie. Stosowana u nas polityka krótkiej kołdry zawodzi. Jak się oszczędza na lekarzach, to ludzie umierają. Śmierć mojej żony jest znamiennym dowodem.

Moja żona zmarła 9 lutego. Ale dopiero teraz publicznie wyszedłem z propozycją utworzenia fundacji, bo wcześniej musiałem się zajmować dokumentowaniem tego zdarzenia: gromadziłem bilingi, złożyłem skargę do pani minister Kopacz, czekałem na odpowiedzi z różnych instytucji.

– Z tego, co wiem wynika, że w tej tragedii czynnikiem decydującym był brak obsady lekarskiej karetki.

27 stycznia, a więc na kilkanaście dni przed śmiercią, moja żona dowiedziała się, że po zabiegach laserem została wyleczona z nowotworu układu oddechowego. Lekarze przestrzegali, że może mieć zaburzenia pracy serca. Dlatego byliśmy wyczuleni. Gdy zasłabła, natychmiast wezwałem pogotowie i ratowałem ją metodą usta usta. Była jeszcze przytomna, rozmawiałem z nią. Widziałem, jak uchodzi z niej życie. Zmarła na moich rękach. Gdyby na czas przyjechali z tlenem…

– Albo gdyby chociaż miał pan wtedy wiedzę, że nie przyjadą…

Tego akurat nie mogli powiedzieć, bo za odmowę udzielenia pomocy grozi prokurator. Dlatego kręcą. Rozmawia się z nimi, jak ze ślepym o kolorach. A człowiek jest zupełnie bezsilny, jest w szoku i czeka na ratunek nieświadomy finału. Po prostu horror.

Karetkę wzywałem kilkakrotnie. Za każdym razem słyszałem, że rozmowy są nagrywane i kobiecy głos, który obcesowo oznajmiał, że zgłoszenie zostało przyjęte, proszę czekać. Koniec. Nie było z kim rozmawiać.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • »

Czytaj więcej:    pogotowie ratunkowe |  dyspozytorka pogotowia |  pomoc medyczna |  karetka pogotowia |  obsada karetek |  Michał Borkowski |  Marek Niemirski |  lekarz pogotowia |  Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego  |  interwencje pogotowia |  Fundacja Hanny Bożyk Pogotowie Ratunkowe - Dlaczego Nie Zdążyło? |  Hanna Bożyk |  Paweł Bożyk

reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia