PAP/Rynek Zdrowia | 26-09-2019 10:37

Brytyjscy psychologowie przypominają, że otyłość nie wynika tylko z braku silnej woli

Osoby z nadmierną tuszą obwinia się często, że same są sobie winne. To jednak nieprawda, otyłość nie jest skutkiem braku silnej woli, zagadnienie jest znacznie bardziej skomplikowane. Ważną rolę odgrywają geny i środowisko społeczne, w jakim żyjemy - alarmują brytyjscy psychologowie.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

BBC News informuje, że Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne (BPS) postanowiło zainicjować kampanię, by nie stygmatyzować ludzi borykających się z otyłością, bo takie postępowanie jedynie potęguję w nich stresy i jeszcze bardziej wpędza poczucie winny. W Wielkiej Brytanii co piąta osoba jest otyła, a dwie trzecie ma nadwagę.

Brytyjski aktor, komediant, scenarzysta, piosenkarz oraz producent filmowy James Corden zażartował, że gdyby wyśmiewanie się z ludzi otyłych było skuteczne, w szkołach nie byłoby otyłych dzieci. - Otyłość nie jest jedynie kwestią braku silnej woli - przekonują eksperci BPS w raporcie opublikowanym na potrzeby kampanii.

"Otyłość najbardziej prawdopodobna jest u ludzi ze skłonnościami genetycznymi oraz u tych, którzy pod wpływem warunków w pracy, szkole i najbliższym otoczeniu odżywiają się nieprawidłowo i są mało aktywni" - przekonuje Brytyjskie Towarzystwo Psychologiczne. Ryzyko otyłości zwiększają nadmierne stresy, szczególnie te przeżywane w dzieciństwie. Z badań wynika, że prawie połowa osób otyłych, które próbowała się odchudzić z pomocą profesjonalisty, przeszła w okresie dorastania traumę.

Dr Angel Chater z University of Bedfordshire uważa, że w zmaganiach z otyłością mogą pomóc psychologowie. Ale przyznaje, że nie jest to takie proste i potrzebne są różnego typu działania. - Gdyby leczenie otyłości było proste, nie bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy i nie opublikowalibyśmy tego raportu - dodaje.

Specjaliści nie chcą jednak nazywać otyłości chorobą, gdyż wymaga ona przede wszystkim zmiany zachowań i przyzwyczajeń, a nie tylko terapii. Nie należy jej zatem traktować tak, jak alkoholizmu uznawanego za chorobę.

Lepszym porównaniem jest palenie tytoniu i nikotynizm, który również jest silnym uzależnieniem. Jednak działania na różnych szczeblach oraz kampanie antynikotynowe doprowadziły do tego, że od wielu lat spada liczba palaczy papierosów w Europie i USA. W wielu krajach, w tym również w Wielkiej Brytanii, rozważa się wprowadzenie podatku od śmieciowego jedzenia, które w znacznym stopniu przyczynia się do epidemii otyłości.

Cancer Research UK alarmował niedawno, że nadwaga i otyłość w Wielkiej Brytanii są już częstszą przyczyną niektórych nowotworów niż palenie papierosów. Chodzi o takie nowotwory jak rak jelita grubego, wątroby, nerki i jajnika. Za około 25 lat, jeśli nic się nie zmieni, otyłość i nadwaga będą jeszcze częstszą przyczyną chorób nowotworowych i mogą wyprzedzić pod tym względem nikotynizm.

Podobnie jest w Polsce. Z danych przestawionych podczas zainaugurowanej wiosną 2019 r. kampanii edukacyjnej "Otyłość kontra zdrowie" wynika, że otyłość występuje już u 25,2 proc. Polaków, a według prognoz w 2025 r. otyłych będzie w naszym kraju 30 proc. mężczyzn i 26 proc. kobiet. Jeszcze więcej Polaków ma nadwagę: aż 68 proc. mężczyzn i 53 proc. kobiet.