Prawie 70 razy podczas tegorocznych wakacji pomagali turystom w Bieszczadach ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W górach zginęła jedna osoba - poinformował w czwartek (28 sierpnia) PAP zastępca naczelnika bieszczadzkiej grupy GOPR Krzysztof Szczurek.

- W lipcu i sierpniu zanotowaliśmy 29 akcji ratowniczych, 28 wypraw poszukiwawczych oraz 12 mniejszych interwencji. 12 razy w naszych działaniach uczestniczył śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - powiedział Szczurek.

Zwrócił uwagę, że u poszkodowanych turystów dominowały urazy kończyn, wyczerpanie, odwodnienie, omdlenia.

- Wypadki zdarzały się zarówno na uczęszczanych szlakach, jak i na mniej znanych trasach górskich. Najwięcej interwencji było w lipcu. Większość z nich związana była z panującymi wtedy upałami oraz gwałtownymi burzami, którym towarzyszyły wyładowanie atmosferyczne - dodał zastępca naczelnika.

17 lipca piorun śmiertelnie raził 59-letniego mężczyznę na najwyższym szczycie polskich Bieszczad, Tarnicy. W niespełna dwa tygodnie później grom uderzył w trzyosobową rodzinę w pobliżu źródeł Sanu. W tym drugim przypadku wszyscy przeżyli, choć porażoną kobietę trzeba było śmigłowcem przewieźć do szpitala.

- W drugiej połowie lipca burze z piorunami występowały prawie w każde popołudnie. O ich intensywności nich świadczy fakt, że od 1975 do 2014 r. zanotowaliśmy 10 porażeń piorunem, czyli takie przypadki zdarzały się raz na kilka lat. Tego lata było inaczej - podkreślił Szczurek.

Mniej było natomiast poszukiwań zagubionych w górach turystów. - Wędrujący po górach są wyposażeni w coraz lepszy sprzęt nawigacyjny - wyjaśnił zastępca bieszczadzkiego GOPR.

Nad bezpieczeństwem wypoczywających czuwało 214 ratowników górskich, w tym 16 ratowników zawodowych. Opiekują się oni turystami nie tylko w Bieszczadach, a także w Beskidzie Niskim oraz na pogórzach Dynowskim i Przemyskim.

Bieszczadzka grupa GOPR monitoruje obszar prawie 4 tys. kilometrów kwadratowych. Powstała w 1961 r.; pierwszą interwencję odnotowano 16 grudnia tegoż roku. Podczas zawodów na trasie biegowej kontuzji doznała narciarka. Ratownicy po opatrzeniu poszkodowanej odwieźli ją do szpitala furmanką.

Od 1961 r. ratownicy bieszczadzkiej grupy interweniowali ponad 20 tysięcy razy.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH