Rodzice sześcioletniego niepełnosprawnego Michałka Ćwiertni z Wisły założyli Ośrodek Intensywnej Rehabilitacji Dzieci "Michałkowo".
Pomysł powstał w drodze pomiędzy kolejnymi ośrodkami rehabilitacyjnymi w całej Polsce – informuje Gazeta Wyborcza.
Najlepsze takie lecznice znajdują się głównie w północnej części kraju. W dodatku większość z nich pracuje z dziećmi do siódmego roku życia, w wielu panuje tłok.
Niewielki ośrodek w Bielsku-Białej przyjmuje dzieci na dwutygodniowe, płatne turnusy. Rodzice nie mogą się starać o dofinansowanie z PFRON: zgodnie z przepisami przysługuje ono tylko ośrodkom dysponującym co najmniej 20. pokojami.
Tomasz Ćwiertnia, założyciel ośrodka, zastrzega, że nie będzie rozbudowywał placówki. W jego opinii, mali pacjenci korzystają na jej kameralności.
– To się przekłada na jakość rehabilitacji. Na jeden turnus przyjmujemy maksymalnie ośmioro dzieci. Codziennie mają dwie i pół godziny rehabilitacji, w pełni wykorzystane. Przez cały turnus zajmuje się nimi jeden fizjoterapeuta, a to pozwala specjaliście widzieć postępy lub korygować ewentualne błędy. Na koniec turnusu rodzice otrzymują szczegółową informację o postępach dziecka i zalecenia do dalszej rehabilitacji – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Ćwiertnia.
Jak podkreśla, duże ośrodki też mają swoje plusy, ale gdy na jednym turnusie przebywa nawet 40 dzieci, trudno poświęcić im właściwą ilość czasu i zapewnić dostęp do jednego specjalisty.
W „Michałkowie” każde z dzieci ma indywidualnie opracowany cykl ćwiczeń. Pracują z nimi fizjoterapeuci, neurologopeda, psycholog i dogoterapeuta. W programie terapii są m.in. kinezyterapia i ćwiczenia w ortezie dynamicznej DUNAG 02, która nazywana jest „kombinezonem kosmicznym”, gdyż imituje grawitację ziemską.
Cena za dwutygodniowy turnus wynosi 1,5 tys. zł. Rodzice, którzy przyjechali z dziećmi, mogą mieszkać w ośrodku za 400 zł.
Czytaj więcej: rehabilitacja | rehabilitacja ruchowa | rehabilitacja dzieci
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel