Śmigłowiec LPR, który przyleciał w środę (4 listopada) z personelem medycznym do Dąbrowy Białostockiej i uległ awarii wskutek uszkodzenia łopat wirnika przez karetkę pogotowia, był nie lada atrakcją dla mieszkańców tej miejscowości. Z tego powodu, że śmigłowiec wylądował na murawie boiska i nie mógł odlecieć, gospodarze obiektu musieli odwołać niedzielny mecz piłki nożnej.

Helikopter uszkodził łopatę wirnika, po tym jak za blisko maszyny podjechała karetka. Okazało się, że kierowca ambulansu był pod wpływem alkoholu. Maszyna pięć dni stała na stadionie miejskim.

Po tragicznym wypadku Kani, z udziałem trzech pograniczników, w województwie podlaskim do dyspozycji  był tylko jeden śmigłowiec stacjonujący w Suwałkach. Ten z białostockiej bazy LPR powrócił do Białegostoku dopiero w niedzielę po południu.

– Śmigłowiec jest już w pełni dyspozycyjny. Naprawa nie była zbyt skomplikowana, ale trzeba było zdemontować starą łopatę wirnika, przywieźć i zamontować nową, dokonać odbioru technicznego i procedury oblotu. Od  godziny 9.00  (9 listopada) maszyna jest już w pełni dyspozycyjna – mówi portalowi rynekzdrowia.pl  Tomasz Józefowicz, dyżurny ratownik stacji LPR w Białymstoku.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH