Białystok: pacjentka skarży przychodnię, bo mammografia nie wykryła raka

U pacjentki z miejscowości Jabłoń-Jankowce (woj. podlaskie) onkolodzy wykryli guza wielkości 35 mm, w stadium nieoperacyjnym. Chora skarży przychodnię, która dziewięć miesięcy wcześniej robiła u niej mammografię i nie zauważyła zmiany.

Wiesława Jankowska ostatnią mammografię wykonała w listopadzie 2008 roku. Jej wynik wykluczał istnienie jakichkolwiek zmian. W lipcu 2009 roku z powodu bólu piersi zgłosiła się do onkologa, który rozpoznał u niej guza nieoperacyjnego, wielkości 35 mm, w ostatnim stadium. Pacjentka otrzymała dziesięć chemii, które powstrzymały rozwój choroby, jednak zmiany nie cofnęły.

Chora jest przekonani, że guz tej wielkości musiał być widoczny we wcześniejszym badaniu mammograficznym, dlatego skierowała skargę do izby lekarskiej na przychodnię, która wykonuje badania w mammobusie. Zawiadomiła też prokuraturę. Teraz czeka na opinię biegłych.

W opinii dr Ewy Wesołowskiej, kierownika Samodzielnej Pracowni Mammografii Przesiewowej i Diagnostycznej Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej - Curie w Warszawie, mammografia mogła nie wykryć zmiany, nawet tak dużej. - Mammografia nie jest badaniem idealnym i nie wykrywa wszystkich zmian - powiedziała w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl dr Wesołowska.

- Środki masowego przekazu lansują mityczny pogląd, że badania przesiewowe dają stuprocentową pewność, a tak nie jest. Badanie mammograficzne ma swoje ograniczenia. Pierwsze z nich dotyczy niewielkiego odsetka raków, które są niewidoczne w mammografii. To są najczęściej tzw. inwazyjne raki zrazikowe, które udają normalne utkanie piersi - tłumaczy.

- Drugą kwestią jest samo utkanie piersi. Im bardziej jest ono gęste, tym łatwiej rak może się schować. Przy takiej budowie piersi połowa raków jest niewidoczna. Kolejną rzeczą jest jakość, która na szczęście od 2007 roku podlega ścisłej kontroli. Wszystkie ośrodki, które mają umowy z NFZ, przechodzą systematycznie audyty kliniczne i jeżeli je przejdą, to znaczy, że mają jakość zadowalającą - twierdzi dr Wesołowska.

- Wreszcie trzeba wziąć pod uwagę czynnik ludzki. Wprawdzie badanie czyta dwóch niezależnych specjalistów, w związku z tym szansa na to, że dojdzie do przeoczenia raka jest niewielka, jednak zawsze może tak się zdarzyć - dodaje.

- Zastanowiłabym się zwłaszcza nad rodzajem nowotworu. Prasa podaje, że to jest rak zapalny. Ten rodzaj nowotworu to szybki progresywny rak, dlatego uważam, że najbardziej prawdopodobną przyczyną jest fakt, że był on niewidoczny w mammografii. Taki rodzaj nowotworu w pierwszej fazie manifestuje się cechami stanu zapalnego a nie jest widoczny jako guzek - podsumowuje dr Wesołowska.

Podkreśla ona również, że to co sie wydarzyło, w żadnym wypadku nie dyskredytuje mammografii. To nadal jedno z najlepszych badań diagnostycznych w raku piersi, tylko nie należy przeceniać jego skuteczności.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH