Coraz więcej osób chce zostać dawcą szpiku. Brakuje jednak pieniędzy na przeprowadzenie dość drogich badań.

– Mamy bardzo dużo chętnych na dawców, ale nie mamy możliwości sfinansowania badań – przyznaje Piotr Marek Radziwon, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku.

Białostockie Centrum przystąpiło w tym roku do wyścigu o środki z Poltransplantu - Centralnego Rejestru Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej, instytucji, która z ramienia Ministerstwa Zdrowia zajmuje się przeszczepami; w tym także szpiku.

Jednak w tym roku pieniędzy w resorcie na ten cel jest zbyt mało:

– To nie są tanie badania, a kryzys dodatkowo pokrzyżował nam szyki. Ministerstwo Zdrowia uznało, że są ważniejsze i potrzebniejsze rzeczy niż dofinansowywanie tych badań – przyznaje profesor Radziwon i nie wyklucza współpracy z niemiecką fundacją albo innymi ośrodkami.

– Nigdzie na świecie nie jest tak, że państwo dźwiga cały obowiązek finansowania tych badań. Jesteśmy w stanie przebadać sześć tysięcy osób za środki budżetowe – mówi Jolanta Hołoweńko, dyrektor Poltransplantu. – Teraz rzeczywiście pojawił się problem, bo mamy bardzo dużo chętnych, a nie mamy pieniędzy, by ich wszystkich przyjąć.

Przeszczep szpiku może uratować życie chorym na białaczkę oraz inne choroby układu krwiotwórczego. Jednak szpik można przeszczepić jedynie pod warunkiem identyczności antygenów. Im więcej potencjalnych niespokrewnionych dawców szpiku jest zarejestrowanych, tym większe są szanse na znalezienie odpowiedniego.

W tej chwili w Polsce zarejestrowanych jest 63 tysiące dawców szpiku, z czego jedna trzecia w rejestrze publicznym Poltransplantu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH