Jak poinformował w poniedziałek (9 lutego) dziennikarzy wiceminister zdrowia Marek Twardowski, kierownictwo resortu ma zastrzeżenia do sposobu wydawania pieniędzy przy realizacji programów walki z nowotworami w latach 2006-2008.

- Programy skontrolował NIK i protokół z tej kontroli wzbudził nasz niepokój. To są środki publiczne, które muszą być wydawane w sposób racjonalny i musi być dokładnie czytelne, kto i na co ile wydał - powiedział Twardowski.

Jak wyjaśnił, raport NIK nie jest jeszcze gotowy, a resort dysponuje jedynie protokołem z kontroli. Zaznaczył, że wątpliwości wzbudził sposób realizacji niektórych programów, które przewidziano w ustawie ustanawiającej Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych na lata 2006-2015. Chodzi o finansowanie dwóch programów szkoleń z zakresu onkologii dla lekarzy rodzinnych i POZ, które organizowało Centrum Onkologii w Warszawie - główny wykonawca programu.

Media podały ostatnio, że ośmiu lekarzy z Centrum w ciągu trzech lat za prowadzenie tych szkoleń otrzymało prawie dwa miliony złotych. W niedzielę Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała, że analizuje sprawę.

Wiceminister podkreślił, że gdy obecne kierownictwo resortu obejmowało urząd, zastało podpisane umowy na realizację programów w latach 2006-2008. Zwycięzca konkursu został wyłoniony w czasie, gdy ministrem zdrowia był prof. Zbigniew Religa.

- Od nas będzie zależało, jak będą realizowane programy od 2009 r. Nie wyobrażam sobie w czasie, gdy ja za to odpowiadam, żebym wypłacając pieniądze na realizację tych programów nie miał wiedzy komu, ile i za co zapłacono. A taka wiedza przez naszych poprzedników nie była od nikogo wymagana - podkreślił Twardowski.

Zmiany dotyczyć mają m.in. komisji konkursowych i częstotliwości raportowania o sposobie wydawania pieniędzy. Twardowski dodał, że zamierza także zadać pytanie członkom Rady ds. Zwalczania Chorób Nowotworowych, która m.in. opiniuje programy, czy osoby, które biorą udział w konkursach, powinny w niej zasiadać. Tak jest obecnie - członkami Rady są m.in. dyrektor Centrum Onkologii prof. Marek Nowacki oraz prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder, jeden z głównych organizatorów szkoleń.

- Jakość musi kosztować - odpiera zarzuty prof. Nowacki. Argumentuje, że szkolenia miały być całkowicie niezależne od przemysłu, a prowadzili je najlepsi specjaliści. Przypomniał, że Centrum Onkologii wygrało konkurs, a zaproponowane przez nie stawki zostały zaakceptowane.

- Zależało nam, by zyskać partnerów w lekarzach rodzinnych. Muszą wiedzieć, kiedy odesłać do nas pacjenta, na jakie skierować badania. To od nich w dużej mierze zależy powodzenie w leczeniu choroby nowotworowej i jak wcześnie zostanie rozpoznana - podkreślił prof. Nowacki.

Jego zdaniem już widać efekty działania programu.

- Obserwujemy dobre tendencje, zachorowalność na niektóre nowotwory spada, zmniejsza się umieralność. Coraz więcej nowotworów piersi udaje się leczyć zachowawczo, nie wzrasta liczba zgonów w powodu raka jelita grubego. Szkoda, że o tych sukcesach się nie mówi - uznał prof. Marek Nowacki.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH