Bartoszyce: interwencja w sprawie dostępu do badań W gminnych ośrodkach zdrowia również oszczędzają...

Rzecznik praw pacjenta musiał interweniować, by chory na nowotwór dostał od lekarza rodzinnego skierowanie na tomografię.

Jak podaje Gazeta Wyborcza, mieszkaniec Bartoszyc, którego bolały nerki skorzystał z prywatnego badania USG. Od lekarza usłyszał, że konieczne byłoby przeprowadzenie badania tomograficznego. Skierowanie miał uzyskać od lekarza rodzinnego.

W NZOZ Rodzina dwa razy odmówiono mu wystawienia skierowania. Zaproponowano mu wizytę u urologa, ale po 20 lutego 2010 r. Z bolącymi nerkami zgłosił się do szpitala. Też nie dostał skierowania na tomograf. Wrócił do lekarza rodzinnego i po raz kolejny usłyszał odmowę.

Ból nerek nasilał się, więc chory zadzwonił ze skargą do Narodowego Funduszu Zdrowia.  Po interwencji rzecznika praw pacjenta, lekarz rodzinny z Bartoszyc wystawił w końcu emerytowi skierowanie na tomografię komputerową. Badanie wykazało nowotwór nerki.

Dr Elżbieta Grykin, kierownik przychodni Rodzina w Bartoszycach, wyjaśnia Gazecie, że lekarze uznali, że lepsza i szybsza dla tego pacjenta byłaby diagnostyka szpitalna, ale pacjent odmówił. A skoro inni lekarze nie wystawili skierowania na tomografię, to i lekarze z przychodni uznali, że nie będą go wypisywać.

Wątek oszczędzania przez lekarz rodzinnych na skierowania na badania powrócił po śmierci Doroty Orlickiej (również pacjentki przychodni w Bartoszycach, którą lekarze dwa razy odesłali do domu, a potem pogotowie odmówiło przyjazdu, chora zmarła).

Lekarze rodzinni nie mogą mieć więcej niż 2750 pacjentów. Na każdego dostają 96 zł. Jak przyznaje Zbigniew Gugnowski, warmińsko-mazurski wojewódzki konsultant w dziedzinie medycyny rodzinnej, z tych pieniędzy tylko ok. 10 proc. wykorzystuje się na badania dodatkowe.

Reszta jest przeznaczana na koszty przychodni: personel, media. Lekarz, który nie wykorzysta całej kwoty, nie musi pieniędzy zwracać do NFZ. Zdaniem Jerzego Owsiaka, rodzi to pokusy nieuzasadnionego oszczędzania na pacjentach.

Gugnowski broni lekarzy rodzinnych i zapewnia, że nie jest to zjawisko powszechne. Świadczyć o tym mają choćby raporty, które co pół roku lekarze rodzinni muszą składać NFZ o rodzaju, liczbie i kosztach badań, na jakie kierowali swoich pacjentów. Konsultant podkreśla też, że badanie jest tylko pomocniczym elementem do postawienia diagnozy i to lekarz decyduje, czy jest potrzebne, czy nie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH