Zawałowcy nie będą mieli już nieograniczonego dostępu do tzw. balonikowania, czyli mechanicznego udrażniania tętnic. Specjaliści alarmują, że może to być ogromny krok wstecz w leczeniu zawałów.

A wszystko przez zarządzenie prezesa NFZ, który w ten sposób próbuje zaoszczędzić. Nawet jeśli specjalistyczne ośrodki nadal będą przyjmować wszystkich chorych z zawałem, to z powodu narzuconego im limitu będą musiały odsyłać innych pacjentów - informuje Gazeta Wyborcza.

Innym sposobem na leczenie zawału może być podawanie nowoczesnych leków. Najskuteczniejsze jest jednak balonikowanie, pod warunkiem jednak, że zostanie przeprowadzone w ciągu kilku pierwszych godzin od wystąpienia bólu.

Pacjentów z zawałem serca i w stanach przedzawałowych jest w Polsce ok. 90 tys. rocznie. Skuteczność balonikowania potwierdzają dane z ogólnopolskiego rejestru tzw. ostrych zespołów wieńcowych, prowadzonego przez kardiologów ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

- Odkąd zwiększył się dostęp do balonikowania, śmiertelność z powodu zawału serca spadła kilkukrotnie, do 3-4 proc. - mówi prof. Lech Poloński, współtwórca rejestru.

Jego zdaniem zarządzenie szefa NFZ to wielki krok wstecz: - Na pewno żaden przytomny lekarz nie odeśle teraz chorego z zawałem do domu, ale znacznie trudniej mu będzie umieścić go w specjalistycznym ośrodku czy klinice, gdzie możliwe jest balonikowanie, skoro tam będzie już wyczerpany limit. Wielu chorych przypłaci to zdrowiem i życiem, ale o ich losie nikt się nie dowie.

- Wydłużą się kolejki do wszczepiania stymulatorów serca czy na planowane badania umożliwiające kwalifikowanie chorych do operacji, na przykład by-passów - uważa prof. Marian Zembala, szef Śląskiego Centrum Chorób Serca i doradca minister zdrowia.

- Rozumiem, że w trudnych czasach Fundusz musi szukać oszczędności, ale nie może tego robić kosztem chorych z zawałem serca. Niech oszczędza na lekach - zaznacza profesor.

Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik NFZ wyjaśnia, że zmiana wynika z konieczności zwiększenia kontroli wydawania pieniędzy na świadczenia medyczne. Procedury kardiologiczne ratujące życie są i nadal będą finansowane przez NFZ, ale umowy ze szpitalami nie będą automatycznie zwiększane.

NFZ tłumaczy też, że jest zmuszony do ograniczania wydatków, bo od 1 lipca musi finansować przeszczepy, które także nie mogą być objęte limitem.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH