OKO.press/Rynek Zdrowia | 12-12-2018 15:01

Balicki: sposób finansowania psychiatrii sprzyja przetrzymywaniu pacjenta w szpitalu

Fatalny jest sposób finansowania w opiece psychiatrycznej przez NFZ. W opiece stacjonarnej obowiązuje metoda płacenia za tzw. osobodzień. Jeśli ktoś zarządza szpitalem psychiatrycznym na 300 łóżek i ma na wszystkie kontrakt z NFZ, dba o to, żeby je zapełnić, bo łóżko musi pracować - twierdzi dr Marek Balicki, kierownik Biura Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.

Fot. PTWP

Balicki w rozmowie z OKO.press zaznacza, że gdyby lekarz oddziału psychiatrycznego wypisywał pacjenta co tydzień, musiałby co tydzień zakładać historię choroby, pisać epikryzę. "Jak pan wypisze chorego co miesiąc, to pisze pan co miesiąc" - mówi.

Zapytany o to w jakim stanie jest polska psychiatria, mówi o sporym kryzysie. 

Przyczyn, według Balickiego, jest kilka. Po pierwsze utrzymujący się od lat niewłaściwy, tzw. azylowy model leczenia, oparty głównie na pobytach w szpitalach psychiatrycznych, mimo tego, że wiadomo, iż znacznie lepszy jest tzw. model środowiskowy, w którym są różne formy opieki i pacjent dostaje wszechstronne wsparcie społeczne. Balicki przypomina, że leczenie szpitalne pochłania dziś aż 70 proc. wszystkich środków przeznaczanych w Polsce na opiekę psychiatryczną, a z całej puli wydatków na służbę zdrowia na psychiatrię przypada 3,5 proc.

Ta oszczędność, jak twierdzi Balicki, wynika ze stygmatyzacji, a ta z kolei "wypływa z niewiedzy". Przykład: chory psychicznie zagraża innym, więc trzeba go izolować, nie wypuszczać, a więc najlepiej zamknąć w szpitalu psychiatrycznym.

Stygmatyzacja ma też drugi wymiar - zauważa były minister zdrowia. Wyjaśnia, że osoby z problemami psychicznymi same zaczynają wierzyć, że są gorsze, że się ich nie da wyleczyć, redukują swoje plany życiowe, izolują się. Jest też trzeci poziom - stygmatyzacja strukturalna, którą stosuje państwo i jego instytucje. "Efektem stygmatyzacji jest dyskryminacja. Po prostu gorzej traktujemy ten obszar" - podsumowuje Balicki.

Konstatuje, że na te wszystkie problemy nakłada się bardzo niska liczba psychiatrów - w Polsce na milion mieszkańców przypada ich zaledwie 90. Gorzej jest tylko w Bułgarii.

Więcej: www.oko.press