Alice Waters - matka amerykańskiego Slow Foodu

W reakcji na plagę otyłości w USA działa ruch na rzecz zdrowej żywności dla dzieci w szkołach - Slow Food. Patronuje mu Pierwsza Dama, ale pionierką jest znana restauratorka Alice Waters, która od 40 lat walczy z fast foodami i promuje przyszkolne ogródki.

Gdy Alice Waters wróciła w 1965 roku na studia w Kalifornii, po rocznej przerwie we Francji, marzyła tylko o jednym. - Chciałam otworzyć małą restaurację, która byłaby kompletną repliką mojej ulubionej restauracji w Paryżu - wspomina w rozmowie z PAP Alice Waters. W USA dorastała na żywności w puszkach oraz na mrożonkach, które w latach 60. stały się wszechobecne. We Francji odkryła prawdziwe smaki, kupując świeże produkty na targu, bezpośrednio od rolników.

I tak w 1971 roku, gdy sieć McDonald's pobijała kolejny rekord, sprzedając w USA swojego miliardowego hamburgera, Waters otworzyła w Berkeley restaurację Chez Panisse. Lokal szybko zyskał popularność i status świątyni nowej amerykańskiej gastronomii, przyciągając gwiazdy filmowe i wybitne osobistości, takie jak prezydent USA Bill Clinton. Przez lata Chez Panisse zaliczano do grona najlepszych restauracji na świecie.

Dziś Waters, drobna 70-latka, nie jest już tylko restauratorką. Jest jedną z najbardziej wpływowych osobistości w USA, jeśli chodzi o dietetykę i autorką popularnych książek kucharskich. Nazywaną "matką amerykańskiego Slow Foodu" uchodzi za pionierkę kuchni opartej na sezonowych i lokalnych produktach. To za jej namową żona prezydenta Baracka Obamy Michelle założyła w 2009 roku przy Białym Domu ogródek, by popularyzować wśród Amerykanów świeże warzywa. Ale jej walka z fast foodami jeszcze się nie skończyła, gdyż w Kongresie trwa właśnie debata na temat zmiany standardów żywieniowych w szkołach.

- Całe moje życie doświadczam indoktrynacji fast foodów - mówi Waters. Tzw. śmieciowe jedzenie (junk food), czyli tania, bo łatwa w produkcji żywność zawierająca dużo pustych kalorii, soli, tłuszczu i cukru, jest wszechobecna. - Wszędzie, gdzie nie pójdziesz, są pokusy. Nawet w księgarniach sprzedają batoniki - tłumaczy. Zdaniem Waters Amerykanie stali się "bardzo łatwym łupem" dla przemysłu śmieciowego jedzenia, gdyż USA nie mają takich głębokich gastronomicznych korzeni jak inne kraje ani tradycji uprawiania ogródków dla przyjemności.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH