- Wirusowym zapaleniem wątroby typu B (HBV) lub C (HCV) zakażonych jest na świecie łącznie około pół miliarda ludzi. Co roku umiera z powodu tych zakażeń ponad 1,5 miliona osób.

– Zakażenie może nie dawać niepokojących objawów, zwykle wykrywane jest przypadkowo, a większość zakażonych nie zdaje sobie z niego sprawy – twierdzi prof. Waldemar Halota, przewodniczący Polskiej Grupy Ekspertów HCV.

Tymczasem wystarczy zrobić prosty test, wykrywający obecność we krwi przeciwciał antyHCV oraz HBsAg, by wcześnie wykryć chorobę, co pozwala zastosować terapię przeciwwirusową i zwiększa szanse na wyleczenie oraz uniknięcie groźnych dla życia konsekwencji chorób.

Prof. Halota przypomniał, że odkrytym dopiero w roku 1989 wirusem HCV można się zarazić głównie przez krew, a rzadziej drogą płciową lub w przypadku noworodków - od matki. Zwykle do zakażeń dochodzi w placówkach służby zdrowia - w czasie operacji, transfuzji krwi, dializy, zabiegów dentystycznych, ale też u kosmetyczki, fryzjera czy w salonie tatuażu. Podobnie przenosi się wirus HBV, choć w jego przypadku większą rolę odgrywa droga płciowa.

W opinii prof. Jacka Juszczyka -  prezesa Polskiej Grupy Ekspertów HBV, najlepszym sposobem zabezpieczenia się przed wirusowym zapaleniem wątroby typu B jest zaszczepienie - obowiązkowo szczepione są wszystkie niemowlęta. W przypadku HCV nie ma szczepionki - tym ważniejsza jest profilaktyka i wczesne wykrywanie.

Profilaktyka wygląda podobnie jak w przypadku wirusa HIV, tyle że WZW jest znacznie bardziej zakaźne - trzeba unikać kontaktu z krwią i przypadkowych kontaktów seksualnych bez zabezpieczenia, a także przestrzegać prostych zasad higieny - zarazić się można używając cudzej szczoteczki do zębów lub maszynki do golenia, u niechlujnego fryzjera, u kosmetyczki lub w podejrzanym salonie tatuażu albo piercingu. Szczególnie łatwo się zarazić przyjmując dożylnie narkotyki.

Zakażenie HCV rozwija się latami, przeważnie nie dając żadnych objawów albo objawy mało specyficzne, przypominające grypę, zmęczenie czy depresję. Bardzo to utrudnia wczesne wykrywanie choroby. Mimo pozornie łagodnego przebiegu przewlekłego zapalenia, wirus stopniowo niszczy tkankę wątroby i u co piątej osoby zakażonej prowadzi do rozwoju marskości i raka wątroby. Wówczas jedynym sposobem, by pomóc choremu, jest przeszczep tego narządu.

Z leczeniem WZW C w Polsce również nie jest najlepiej. Jak twierdzi prof. Halota, leki przeciwwirusowe są najlepszym sposobem przeciwdziałania epidemii WZW C. Jednak stosowana obecnie u 2/3 chorych lamiwudyna szybko przestaje być skuteczna. Z tego powodu wycofano ją z rynku między innymi w Rumunii. Tymczasem, przygotowany przez ekspertów już w roku 2005 Narodowy Program Zwalczania Zakażeń HCV wciąż nie został wdrożony przez Ministerstwo Zdrowia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH