Dziennik wyliczył, że wystarczyłoby 60 mln zł rocznie z kasy NFZ, żeby każda rodząca Polka mogła dostać bezpłatne znieczulenie. Ta suma to, jak pisze gazeta, ułamek procenta rocznego budżetu NFZ, który wynosi 54 mld zł.

Gazeta od jakiegoś czasu opisuje sprawę znieczuleń przy porodzie i traumatyczne przeżycia rodzących w bólu kobiet. Aby wyliczyć kwotę, jaka potrzebna jest na znieczulanie rodzących, Dziennik poprosił o opinię trzy szpitale. Wszystkie one za darmo znieczulają rodzące, które sobie tego życzą. Placówki odpowiadały jaka cena za znieczulenie byłaby wystarczająca.

– 260 zł – mówi Edward Kobylec, ordynator bloku porodowego szpitala w Białymstoku.

– Nie więcej niż 300 zł – potwierdza Grzegorz Chłodek, dyrektor ds. lecznictwa Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rybniku.

– 300 zł to rozsądna suma, nawet jak na warunki warszawskie - uważa Janusz Siemaszko, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Krysi Niżyńskiej - "Zakurzonej" w Warszawie.

Co roku rodzi się w Polsce ok. 370 tys. dzieci. Gdyby więc każda Polka miała dostać znieczulenie, potrzebne byłoby około 100 mln zł. To jednak kwota maksymalna, bo z dotychczasowych doświadczeń szpitali, które oferują bezpłatne znieczulenie wszystkim kobietom, wynika, że chce tego mniej więcej 60 proc. rodzących. Dlatego na refundację znieczuleń trzeba by wydać około 60 mln zł.

Minister zdrowia odmawia refundacji znieczuleń na życzenie, tłumaczy, że woli przeznaczyć te pieniądze na leczenie dzieci chorych na raka.

– Suma 60 mln zł nie ma żadnego znaczenia w skali kraju. Mówienie o chorych dzieciach to czysta demagogia. To nie jest problem braku 60 mln, ale kwestia decyzji politycznej – przekonuje Marek Balicki, b. minister zdrowia.

Teraz poród bez bólu jest luksusem, za który kobiety muszą płacić z własnej kieszeni ok. 700 zł. O znieczulanie przy porodzie postuluje od dawna Polskie Towarzystwo Ginekologiczne.

– Prezentowane przez resort podejście jest ewidentnym łamaniem praw pacjentek - uważa prof. Tomasz Niemiec, wiceprzewodniczący PTG. - Nie wolno odmawiać im standardów leczenia, jakie oferuje współczesna medycyna. Zadaniem państwa jest ich zapewnienie. Tak właśnie dzieje się w większości krajów „starej” UE, a także w Czechach, Słowacji i na Węgrzech.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH