W szpitalach przybywa osób, którymi nie chcą zajmować się rodziny

Podczas wakacji szpitalne łóżka blokują ludzie, którzy nie powinni ich zajmować. Nikt jednak nie odbiera tych pacjentów, więc miesiącami pozostają na garnuszku NFZ. Problem ma jednak znacznie szersze tło.

– To nie tylko wakacje. Do okresów, kiedy rodziny „zapominają” o najbliższych trzeba jeszcze zaliczyć ferie zimowe i okolice sylwestra – Ewa Sowa, pracownik socjalny od 10 lat zatrudniony w Wojewódzkim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie wskazuje na sezonowość zjawiska.

Nie są to zatem incydenty związane z jakimś splotem okoliczności uniemożliwiających rodzinie terminowe odebranie chorego. To zaplanowane działania bliskich w ramach przygotowań do urlopu.

Podrzucanie schorowanego staruszka
– Niektóre rodziny stosują różne sztuczki, byle chory jak najdłużej został w szpitalu – opowiada w Dzienniku Łódzkim Adriana Sikora, rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Kopernika w Łodzi. – Unikają kontaktu z personelem udając, że... to nie oni, albo odwiedzają członka rodziny nocą, ukrywając twarz za kapturem. Uciekają się do kłamstw i awantur.

Rzeczniczka dodaje, że rekordzista, mężczyzna w wieku ok. 60 lat, przebywał w jej szpitalu 271 dni!

Jak załatwić hospitalizację osobie, której domownicy chcą się chwilowo pozbyć? Są dziesiątki sposobów na zapewnienie szpitalnego wiktu schorowanemu członkowi rodziny.

Wystarczy np., że po ostatnim powrocie ze szpitala nie poda się choremu na cukrzycę insuliny. Karetka pogotowia musi zabrać osobę z zagrożeniem życia. I leczenie zaczyna się od nowa.

O przykładzie z życia wziętym mówi Ewa Sowa: – Córka wzywa karetkę, bo mamusia zasłabła i konieczna jest pomoc. Ponieważ wezwanie dotyczy osoby starszej i obciążonej chorobami, trafia ona na SOR, a potem na oddział wewnętrzny.

W warszawskich szpitalach jest ok. 600 łóżek internistycznych. W czasie wakacji ich znaczną część zajmują starsi ludzie cierpiący z powodu odwodnienia i powikłań naczyniowo-sercowych, a tak naprawdę z powodu odrzucenia...

Blokada intensywna
Jeszcze gorzej, gdy „niechciani” trafiają na oddział intensywnej terapii. Prof. Wojciech Gaszyński, ordynator OIT w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Barlickiego w Łodzi i wojewódzki konsultant w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii mówił w maju tego roku portalowi rynekzdrowia.pl, że na jego oddziale jest osiem stanowisk do intensywnej terapii. Cztery zajęte przez pacjentów, którzy jej nie wymagają.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH