Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia | 23-04-2013 20:28

Ubezpieczenia zdrowotne? Potencjał jest, ale to nadal marginalny rynek

Produkty dwóch trzecich firm oferujących ubezpieczenia zdrowotne nie są obecnie rentowne - wynika z badania ankietowego, przeprowadzonego wśród towarzystw ubezpieczeniowych, dotyczącego funkcjonowania komercyjnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce.

Badanie zostało przeprowadzone na przełomie 2012 i 2013 roku przez Altkom Software & Consulting, przy współpracy z pracownikami naukowymi Katedry Ubezpieczeń Gospodarczych SGH w Warszawie.

Ankieta obejmowała 25 pytań zgrupowanych w cztery wiodące sekcje tematyczne dotyczące oferty produktowej, kanałów sprzedaży, sposobu likwidacji szkód oraz wykorzystywanych technologii informatycznych.

 - W badaniu wzięło udział ostatecznie 9 towarzystw spośród 14 oferujących tego typu produkty. Uczestnicy ankiety zbierają łącznie blisko 80 proc. wartości składek na polskim rynku ubezpieczeń zdrowotnych - podkreśla  Dariusz Zieliński, doradca strategiczny w Centrum Rozwiązań Ubezpieczeniowych w Altkom Software & Consulting.

Nie ma zysku
Twórcy raportu zadali m.in pytanie towarzystwom ubezpieczeniowym, jaka jest obecna rentowność ubezpieczeń zdrowotnych w ich ofercie?

Jedna trzecia firm zadeklarowała (dane na koniec II kwartału 2012 roku), że uzyskanie rentowności produktu przewidywane jest w ciągu 1-2 lat, kolejna jedna trzecia ankietowanych odparła, że produkt zbliża się do granicy rentowności i rokuje mocno pozytywnie, według 22 proc. firm produkt wchodzi w fazę pełnej rentowności, ale zdarzają się wahania. Jedynie w ocenie 11 proc. firm produkt jest w pełni rentowny.

- Wydaje mi się, że prawdziwy obraz byłby jeszcze gorszy. Nie wiadomo do końca, co dokładnie oznacza deklaracja, że "wchodzimy w rentowność" - ocenia Adam H. Pustelnik, ekspert ds. rynku ubezpieczeniowego.

Dodaje: - Obecnie mamy ubezpieczenia równoległe, czyli płacimy drugi raz za to samo i w większości są to rozwiązania ambulatoryjne grupowe, gdzie marża jest bardzo mała a frekwencja duża. Bardzo mało jest w tym wszystkim ubezpieczeń szpitalnych, gdzie marża jest większa. Bez istotnych zmian na rentowność trzeba będzie jeszcze poczekać.

Hamulcem abonamenty
Autorzy raportu zaznaczają jednak, że większość towarzystw deklarowało, iż ich produkty  wchodzą w kolejną fazę rozwoju, związaną z uzyskaniem „dodatniej rentowności".  Zwykle następuje to w dłuższym horyzoncie czasowym w przypadku ubezpieczeń zdrowotnych, nawet po 5-6 latach od wprowadzenia.

Podkreślają, że to i tak dobry wynik, ponieważ w większości przypadków ubezpieczenia te oferowane są stosunkowo od niedawna, przy wysokiej konkurencji ze strony firm abonamentowych i niesprzyjających rozwiązaniach prawnych, które hamują rozwój tego typu produktów.

- Pamiętajmy o konkurencji między ubezpieczycielami a "abonamentowcami". To jest nadal element, w którym firmy ubezpieczeniowe przegrywają, dlatego że przeważnie nie mają kontroli nad siecią medyczną. Wszystkie podmioty, które muszą korzystać z sieci zewnętrznej są w nieporównywalnie gorszej sytuacji - przytakuje Adam H. Pustelnik.

Wielkość rynku
Jaka jest łączna liczba ubezpieczonych, indywidualnie i grupowo w ankietowanych firmach? Wydaje się, że z ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce na pewno korzysta nie więcej niż 500 tys. osób. Z całą pewnością o wiele większe znaczenie biznesowe mają ubezpieczenia grupowe.

Większość firm ubezpiecza łącznie od 15 do 100 tys. osób w ramach polis ubezpieczenia grupowego. Natomiast indywidualnie z usług jednej firmy ubezpieczeniowej korzysta maksymalnie do 15 tys. osób.

Spośród zakładów na rynku, oferujących ubezpieczenia zdrowotne, wyróżniają się dwa towarzystwa, które wyspecjalizowały się wyłącznie w ubezpieczeniach zdrowotnych. Dla 57 proc. ankietowanych firm ubezpieczenia zdrowotne są produktem marginalnym (0-2 proc. udziału składki z tytułu ubezpieczeń zdrowotnych w portfelu), dla 29 proc. są jednym z istotnych produktów (udział 20-30 proc.), natomiast  dla 14 proc. są jedynym obszarem działalności.

Niewykorzystany potencjał
Raport zwraca również uwagę na znaczenie współpracy ubezpieczycieli z publicznymi zakładami leczniczymi.

Według autorów badania niejasne rozwiązania prawne i stosowane przez NFZ praktyki w dużym stopniu rzutują na brak możliwości świadczenia usług medycznych przez te placówki na zasadach komercyjnych. Z tego m.in. względu wielu ubezpieczycieli, pomimo olbrzymiego potencjału publicznych jednostek, ograniczyło na razie współpracę do zakładów niepublicznych.

Co jednak ciekawe, na pytanie czy ubezpieczyciele posiadają sieć świadczeniodawców, z którymi zawarte są specjalne umowy, aż 63 proc. ankietowanych odpowiada pozytywnie, twierdząc, że już dzisiaj jest to możliwe. Jedna czwarta zaprzecza, ale stwierdza, że rozważa to w dalszej perspektywie. Jedynie 13 proc. nawet nie rozważa takiej możliwości.

To na pewno ubezpieczenie?
Jaka jest z kolei specyfika i rodzaje ubezpieczenia szpitalnego w ofercie badanych towarzystw? Pojawiają się tu dwie możliwości: opłacenie kosztów leczenia (rozliczanie ze świadczeniodawcami) oraz wypłata stałego odszkodowania.

Jak czytamy w raporcie, mimo często pojawiającej się krytyki w stosunku do "wypłat codziennych" połowa badanych towarzystw deklaruje taki właśnie charakter ochrony ubezpieczeniowej. Pozostałe towarzystwa wykorzystują technikę fee-for-service, bądź bezpośredniego rozliczania się z placówkami szpitalnymi za przeprowadzone zabiegi.

- Prawdziwe ubezpieczenie zdrowotne to  pokrycie kosztów leczenia, czyli zapłacenie świadczeniodawcy za wykonaną usługę. Świadczenie dzienne to jest element usługi powiedziałbym pomocowej, natomiast to nie jest ubezpieczenie zdrowotne, bo tak naprawdę nie ma nic wspólnego z procesem leczenia - wyjaśnia Adam H. Pustelnik.

Perspektywy rozwoju
Podsumowując autorzy raportu wskazują m.in., że:
- w porównaniu z rynkami krajów Europy Zachodniej polski rynek ubezpieczeń zdrowotnych jest w początkowej fazie rozwoju, bez większych zmian w dynamice wzrostu;
- głównym motorem rozwoju prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych jest słabość publicznej ochrony zdrowia;
- brakuje oddzielnych regulacji określających rolę prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych;
- w wyniku historycznych zaszłości większą popularnością cieszą się abonamenty medyczne niż ubezpieczenia zdrowotne, które w największym stopniu rozwijają się w zakresie leczenia ambulatoryjnego i diagnostyki medycznej;
- rozwój ubezpieczeń szpitalnych hamuje niejasna sytuacja prawna i rygorystyczne stanowisko NFZ w zakresie podpisywania umów z ubezpieczycielami przez szpitale publiczne.

Jak twierdzą eksperci, ten na razie „mały i rachityczny" rynek w Polsce, musi się dopiero przekształcić w prawdziwe świadczenie ubezpieczeniowe, z poważnym udziałem ubezpieczeń szpitalnych. Tego będą zapewne oczekiwali potencjalni klienci firm ubezpieczeniowych.