Kobiety rodzące w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim w Suwałkach by rodzić bez bólu muszą zapłacić aż 520 złotych za znieczulenie.

Jak tłumaczy Gazecie Wyborczej dyrektor placówki Grzegorz Gałązka, NFZ nie refunduje takich znieczuleń. - Narodowy Fundusz Zdrowia nie płaci nam za znieczelenie przy porodzie - mówi dyrektor.

Placówka szuka rozwiązania, które pomoże rodzącym kobietom. W tej chwili nie stać szpitala na zapewnienie kobietom znieczuleń. - NFZ refunduje nam znieczulenie tylko wtedy, jeśli poród wymaga cesarskiego cięcia lub innego zabiegu. Jeśli poród jest naturalny, przebiega prawidłowo i kobieta chce otrzymać znieczulenie, to nie ma innego wyjścia: musi za nie zapłacić - dodaje Gałązka.

Gdy kobieta chce skorzystać ze znieczulenia zewnątrzoponowego musi dodatkowo zapłacić za pracę anestezjologa, co daje razem 520 złotych. - Takie zasady obowiązują od początku roku. W tym czasie kilka pań zdecydowało się na zapłacenie tych pieniędzy. Wiem też, że takie deklaracje złożyło już kilka pacjentek, które w niedalekiej przyszłości będą tutaj rodzić - nadmienia dyrektor.

Jak twierdzi Grżegorz Gałązka, to nie szpital jest winny sytuacji, a NFZ, który szuka wszędzie oszczędności.

NFZ jest zdziwiony postępowaniem dyrektora suwalskiego szpitala. - Żaden szpital nie ma prawa pobierać opłat od pacjentów za świadczenia opłacane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. My płacimy jednakową stawkę w całej Polsce za procedurę, którą jest poród i oczekujemy od szpitali zapewnienia kobiecie wszystkiego, co jest potrzebne do bezpiecznego i zdrowego rozwiązania, w tym również znieczulenia - mówi Adam Dębski, rzecznik prasowy podlaskiego funduszu.

Zdaniem rzecznika, jeśli pacjenta wymaga znieczulenia powinna je otrzymać. - Decyzję o tym powinien podejmować zawsze lekarz, a nie księgowy - dodaje.

Inne szpitale w regionie znieczulają do porodu w ramach kontraktu z NFZ, ale też nie bez problemów i nie zawsze.

- Nie mamy wystarczającej kadry anestezjologów - mówi wprost Marian Jaszewski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży.

W placówce pracuje ośmiu anestezjologów. Na dyżurze jest ich dwóch lub trzech. - Kiedy pacjentka przy porodzie poprosi o znieczulenie, a lekarz anestezjolog jest na bloku operacyjnym, drugi przy planowanym zabiegu, nie ma szans na znieczulenie zewnątrzoponowe. Były takie sytuacje, że musieliśmy takiej kobiecie odmówić - przyznaje Jaszewski.

W Białymstoku sytuacja rysuje się stabilniej.

- Znieczulamy za darmo i przez 24 godziny na dobę. Z anestezjologami był problem, ale już sobie z tym poradziliśmy. Od kilku miesięcy mamy zespół młodych lekarzy tej specjalności i ze znieczuleniem przy porodzie nie ma najmniejszego problemu - mówi profesor Tadeusz Laudański, szef Kliniki Ginekologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH