Składka zdrowotna do firm ubezpieczeniowych?

Urzędnicy chcą, żeby pacjenci, zamiast płacić lekarzowi za wizytę, płacili składkę firmom ubezpieczeniowym.

Gazeta Wyborcza podaje przykład pacjenta, który chciał się zapisać do endokrynologa. W jednej z publicznych poradni specjalistycznych usłyszał: - Limity wyczerpane. Zapraszamy w maju 2014 roku.

Jeszcze dwa lata temu, nim przeszedł na emeryturę, pracodawca opłacał mu abonament w jednej z firm medycznych. Rzadko można było dostać się do specjalisty z dnia na dzień, ale problemy z rezerwacją wizyty były dużo mniejsze. Żeby nie czekać pół roku na wizytę, pacjent poszedł do poleconego lekarza. Zapłacił 120 zł za trwającą kwadrans wizytę.

Prawnicy wyjaśniają, że jeśli do kardiologa czeka się trzy miesiące, to art. 68 konstytucji mówiący, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia, nie działa.

Dlatego pacjenci, którzy mają pieniądze, płacą, żeby nie stać w kolejkach. Płacą dwa razy za to samo, bo przecież odprowadzają składki na ubezpieczenia zdrowotne.

Dlatego Ministerstwo Zdrowia wraz z przedstawicielami branży ubezpieczeniowej pracują nad dodatkowymi ubezpieczeniami zdrowotnymi, które zmniejszyłyby skalę płacenia za prywatne wizyty. Resort chce, żeby zamiast płacić lekarzowi, Polacy opłacali składkę zdrowotną i w ich imieniu firma ubezpieczeniowa negocjowała cenę i podpisywała umowę.

Jak by to działało? Gazeta wyjaśnia, że teoretycznie wspomniany pacjent kontynuowałby leczenie za dodatkowe ubezpieczenie, dzięki czemu mógłby zapłacić za wizytę nie 120, ale 40 zł. Resztę pokryłby zakład ubezpieczeniowy.

Więcej: wyborcza.biz.pl


 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH