Czy pacjent utknął na liście kolejkowej na 9 lat czy może już dawno został zoperowany?
Po dziewięciu latach oczekiwania pacjent szpitala ortopedycznego otrzymał zapytanie o to, czy jest dalej zainteresowany zabiegiem.
Gazeta Wyborcza opisuje historię pacjenta, który w 2001 r. zapisał się na operację palców dłoni w Ortopedyczno-Rehabilitacyjnym Szpitalu Klinicznym im. W. Degi. W lutym 2010 r. otrzymał ze szpitala pismo z prośbą o potwierdzenie, czy dalej jestem zainteresowany zabiegiem.
– To standardowe działanie przy porządkowaniu list oczekujących na zabiegi. W naszym szpitalu jest na nich 35 tys. pacjentów. Do ponad 1600 wysłaliśmy już list z dwoma alternatywnymi oświadczeniami: o potwierdzeniu lub rezygnacji ze zaplanowanego świadczenia – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Regina Świokło, pełnomocnik dyrektora ds. organizacji i zarządzania.
Dopiero gdy pacjent odeśle pismo o rezygnacji z zabiegu, lecznica ma prawo skreślić go z kolejki.
– W kolejce jest wiele „martwych dusz”: pacjentów, którzy zrezygnowali, trafili do innej lecznicy lub z różnych powodów nie mogą przystąpić do zabiegu, ale nie informują nas o tym. W przypadku wspomnianego pacjenta, nie mamy żadnego zapisu, o tym by od czasu zapisania się na zabieg kontaktował się z lecznicą. Na pewno nie jest tak, że na operację czeka się u nas 9 lat, a pismo trafiło do niego nie dlatego, że właśnie przyszedł czas na jego zabieg a podczas uaktualniania kolejki – zapewnia Świokło.
Czytaj więcej: Kolejki do świadczeń | kolejki oczekujących | Ortopedyczno-Rehabilitacyjny Szpital Kliniczny im. Wiktora Degi w Poznaniu | kolejki do zabiegów
Gdańsk: PCT ma pięć nowoczesnych laserów