Polscy pacjenci leczeni planowo za granicą. NFZ zapłaci, ale tylko w wyjątkowych przypadkach

Polacy na planowane leczenie, które finansuje NFZ, najczęściej wyjeżdżają do Niemiec. W statystykach Funduszu dotyczących 2011 r. odnotowano 113 takich przypadków. Na drugim miejscu była Wielka Brytania (44 zabiegi). Pozostałe kraje, w których leczyli się Polacy, to: Belgia (16 przypadków), Austria (13), Francja (11), Holandia (10), USA (7), a także Czechy, Szwajcaria, Izrael, Włochy i Dania.

Prezes NFZ wyraża zgodę na opłacenie badania, zabiegu czy operacji za granicą w dwóch przypadkach: gdy dane świadczenie nie jest w ogóle wykonywane w Polsce (art. 26 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych) oraz gdy czas oczekiwania na jego wykonywanie w kraju jest zbyt długi, a jego nieuzyskanie stanowi zagrożenie dla zdrowia lub życia pacjenta (art. 25 ustawy o świadczeniach).

Aby poddać się leczeniu poza Polską, trzeba złożyć odpowiedni wniosek wraz z uzasadnieniem. Konieczność przeprowadzenia leczenia w innym kraju musi potwierdzić specjalista w odpowiedniej dziedzinie medycyny. We wniosku można również zaproponować ewentualne miejsce wykonania zabiegu czy operacji oraz należy dołączyć wstępny kosztorys.

Zdecydowana większość wniosków kierowanych w 2011 r. do prezesa NFZ (250) dotyczyła leczenia, które nie mogło być przeprowadzone w kraju. Jedynie 4 wnioski motywowane były koniecznością leczenia, które co prawda można było przeprowadzić w kraju, ale z uwagi na długi czas oczekiwania należało wykonać je poza Polską. Ze zgłoszonych w sumie 254 wniosków prezes NFZ zaakceptował 228.

Koszty leczenia za granicą
W 2011 roku padł również finansowy rekord - NFZ zapłacił za zagraniczne leczenie polskich pacjentów 17 675 990 zł. Dla porównania: w 2008 r. było to tylko 6 309 490 zł (114 zgód na leczenie, 26 odmów), w 2009 r. - 13 050 961 zł (157 zgód, 44 odmowy), w 2010 r. - 12 252 909 zł (228 zgód, 23 odmowy). W pierwszym kwartale tego roku płatnik zapłacił 3 712 766 zł (40 zgód, 3 odmowy).

Jak wynika z danych udostępnionych nam przez Centralę NFZ, uwzględnione w 2011 r. wnioski dotyczyły następujących dziedzin: genetyka kliniczna (41 zgód), ortopedia i traumatologia narządu ruchu (30), radioterapia onkologiczna/okulistyka (27), chirurgia dziecięca (24), okulistyka (16), chirurgia dziecięca/chirurgia naczyniowa (11), położnictwo i ginekologia/perinatologia (10), radioterapia onkologiczna (10).

W innych dziedzinach wydawano po kilka pozytywnych decyzji w sprawie refundowania leczenia poza krajem.

W okresie 2008 - I kwartał 2012 r najczęściej wykonywane badania i zabiegi poza krajem to: badania genetyczne, malformacja - chirurgia dziecięca naczyniowa, zabiegi okulistyczne - protonoterapia, zabiegi w ortopedii i traumatologii, a także w transplantologii klinicznej.

Można powiedzieć, że generalnym powodem kierowania polskich pacjentów do zagranicznych ośrodków była ograniczona dostępność określonych świadczeń w Polsce. Jednakże analiza poszczególnych decyzji NFZ ujawnia jeszcze szczegółowe, specyficzne przyczyny. Powodem może być choćby wąska specjalizacja ośrodków w skali europejskiej czy światowej. Na przykład w genetyce klinicznej, która zajmuje się m.in. chorobami rzadkimi i ultrarzadkimi, w Europie jest zaledwie kilka placówek będących w stanie wykonać i zinterpretować określone badania.

Tam, gdzie ośrodki specjalistyczne
- Mamy doskonale wykształconą kadrę genetyków klinicznych, którzy od strony lekarskiej znakomicie sobie radzą, mamy specjalistów laboratoryjnej genetyki medycznej. Ale zarówno w Polsce, jak i na świecie nie ma placówki, która byłaby w stanie przeprowadzić badania w każdym kierunku - mówi prof. Lucjusz Jakubowski, konsultant krajowy w dziedzinie genetyki klinicznej.

Podkreśla, że wysyłanie próbek za granicę jest standardem w całej Europie. - Do nas też przysyłają próbki do badań z innych krajów - zaznacza.

Wyjaśnia też, że jest grupa chorób, których w Polsce nikt nie zdiagnozuje ze względu na rzadkość ich występowania. Robią to pojedyncze specjalistyczne ośrodki we Włoszech, w Wielkiej Brytanii, Niemczech. Zauważa, że również w Polsce istnieje specjalizacja i podział zadań między placówkami z uwagi na ich referencje, przy czym często większym problemem jest właściwa interpretacja wyników, a nie wykonanie samego badania.

- Nawiązujemy kontakty na międzynarodowych kongresach, czytamy fachową literaturę i wiemy co, kto potrafi. Wysyłamy do takiego ośrodka pytanie, czy zdiagnozują dany przypadek, po czym - jeśli wyrażą zgodę - występujemy z wnioskiem do NFZ o sfinansowanie badań - opowiada nam prof. Lucjusz Jakubowski.

Ci fachowcy są, ale w Niemczech
Ortopedia i traumatologia narządu ruchu w 2011 r. była drugą dziedziną pod względem liczby pacjentów, którzy musieli korzystać z pomocy zagranicznych ośrodków. Niewykluczone, że będzie pierwszą.

- Zaopatrzenie ortopedyczne u nas nie istnieje, a w przypadkach, które ja opiniowałem potrzebne były protezy na miarę dla dzieci z wadami wrodzonymi narządu ruchu - mówi nam dr hab. n. med. Tomasz Mazurkiewicz, lubelski konsultant w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu.

Tłumaczy, że niemal wszystkie polskie zakłady zaopatrzenia ortopedycznego zostały zlikwidowane. W ich miejsce powstały firmy sprzedające gotowe wyroby, więc specjaliści, którzy potrafili zrobić protezę na miarę stracili pracę. Należy zatem spodziewać się, że tendencja do korzystania z usług zagranicznych fachowców (obecnie głównie niemieckich) nasili się.

- Druga grupa, którą opiniowałem, to były nowotwory w obrębie narządu ruchu. Moim zdaniem wyjazdy byłby bezzasadne, bo w tym zakresie jesteśmy w stanie rozwiązać każdy problem - dodaje konsultant.

Bez zgody prezesa
Dotychczasowe procedury związane z uzyskiwaniem zgody prezesa NFZ na leczenie za granicą zmieni unijna dyrektywa o opiece transgranicznej. Dyrektywa o transgranicznej opiece zdrowotnej weszła w życie 24 kwietnia 2011 r.; czas jej implementacji do prawa krajowego mija 25 października 2013 r.

Nowe prawo UE umożliwi korzystanie ze świadczeń medycznych w innym kraju wspólnoty i zwrot kosztów leczenia poniesionych przez pacjenta do poziomu gwarantowanego w kraju, w którym jest on ubezpieczony.

Na gruncie wspomnianej dyrektywy ubieganie się o zgodę generalnie nie będzie potrzebne. Sprawa wyjątków od tej zasady nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta.

- W ramach opieki koordynowanej pacjent, który nie może uzyskać danego świadczenia w państwie macierzystym, za zgodą płatnika, może ją uzyskać w konkretnej placówce w innym kraju. Teraz wydawane są takie zgody, ale nie jest ich dużo - usłyszeliśmy od Agnieszki Pachciarz, wiceminister zdrowia, która 15 maja uczestniczyła w II Kongresie Szpitali Prywatnych w Katowicach - imprezie towarzyszącej Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu.

Jak zmienią się zasady opieki koordynowanej, czyli systemu udzielania zgód na zagraniczne leczenie pacjentów po wprowadzeniu dyrektywy o transgranicznej opiece zdrowotnej, tego jeszcze dokładnie nie wiadomo.

- Ma pojawić się nota unijnej grupy roboczej interpretująca wzajemny stosunek rozporządzenia o koordynacji i dyrektywy transgranicznej. Spodziewamy się interpretacji w czerwcu tego roku. Dodam, że wszystkie państwa mają z tym kłopot - powiedziała wiceminister Pachciarz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH