Część turystów, którzy zdecydują się na odwiedzenie kraju, w którym ogłoszono epidemię świńskiej grypy musi liczyć się z tym, że ich polisa ubezpieczeniowa na pokrycie kosztów leczenia nie będzie pokrywać kosztów leczenia świńskiej grypy - pisze Forsal.pl

Część towarzystw w takim wypadku wyraźnie wyłącza swoją odpowiedzialność, a w innych pokrycie kosztów leczenia nie jest również oczywiste. Polisy zdrowotne, które mają zapewnić pokrycie kosztów leczenia w Polsce, w razie grypy nie zadziałają, jeśli trzeba ją będzie leczyć w szpitalu zakaźnym. - Nie będzie naszej odpowiedzialności jeżeli np. dzisiaj ktoś jedzie do Meksyku, w którym władze oficjalnie ogłosiły epidemię świńskiej grypy i podjęte są już oficjalne rządowe działania w zakresie profilaktyki i leczenia - mówi portalowi Forsal.pl Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU.

Dodaje, że ubezpieczyciel przyjmuje jednak pełną odpowiedzialność w stosunku do osób, które w Meksyku przebywały przed ogłoszeniem oficjalnym stanu epidemii i zachorują. - Przyjmiemy odpowiedzialność, jeśli ktoś jedzie np. do USA, w którym tylko mówi się o możliwości wybuchu epidemii świńskiej grypy, ale rząd nie ogłosił jej jeszcze oficjalnie, i tam zachoruje na świńską grypę - mówi Agnieszka Rosa.

Przy czym podkreśla, że z punktu widzenia ubezpieczyciela kluczowe jest potwierdzenie epidemii stosownym oficjalnym komunikatem władz państwowych danego kraju, a nie doniesienie medialne o epidemii.

PZU jest jednym z niewielu operatorów na naszym rynku, którzy tak wyraźnie opisują w swoich warunkach, jaką sytuację traktują jako epidemię. Okazuje się, że są też towarzystwa (np. Warta czy Ergo Hestia), które nie wyłączają swojej odpowiedzialności w polisach turystycznych. Tu trzeba jednak pamiętać, o standardowym wyłączeniu odpowiedzialności towarzystw za szkody wynikające z rażącego niedbalstwa. - Wyjazdu do kraju, w którym ogłoszono epidemię nie zakwalifikowalibyśmy jako rażące niedbalstwo - mówi Iwona Mazurek, z biura prasowego Warty. Co do zasady nie będziemy uchylać się od odpowiedzialności w przypadku podróży do Meksyku w dzisiejszym stanie prawnym i faktycznym – deklaruje Iwona Mazurek.

Jak już podawaliśmy, eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) podnieśli w poniedziałek (27 kwietnia) wieczorem na nadzwyczajnym posiedzeniu w Genewie stopień zagrożenia pandemią grypy z trzeciego na czwarty na sześciostopniowej skali. Wcześniej tego dnia skala ta została zrewidowana.

Czwarta faza rozwoju pandemii charakteryzuje się tym, że wirus odzwierzęcy posiada już udokumentowaną zdolność przenoszenia się z człowieka na człowieka, lecz dochodzi do tego tylko na poziomie mniejszych społeczności.

Dla porównania, w fazie trzeciej występują zachorowania wśród ludzi, lecz nie ma dowodów na transmisję choroby pomiędzy nimi, lub dochodzi do tego jedynie sporadycznie. Ten stopień zagrożenia pandemią WHO wprowadziła w 2005 r. w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa ptasiej grypy.

Z ostatnich informacji wynika, że wirus dotarł już do Niemiec.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH