Prawdziwa kontuzja, pewne L4...
W 2009 r. kontrole zwolnień lekarskich przyniosły białostockiemu oddziałowi ponad 200 tys. zł. Urzędnicy nie zamierzają zwalniać tempa.
Jak podaje Gazeta Współczesna, urzędnicy Oddziału ZUS w Białymstoku sprawdzają średnio 10 osób dziennie. Ci, którzy bezprawnie korzystali ze zwolnień lekarskich musieli oddać średnio po ok. 2 tys. zł. W sumie w 2009 r. do kasy oddziału z tego tytułu trafiło z powrotem 127 tys. zł.
– Kontrole były zawsze, ale po tym jak z ZUS zaczęły wypływać coraz większe kwoty, nasilono je. Jak widać przyniosło to efekty. Co ciekawe w pierwszych miesiącach nasilonych kontroli, którym towarzyszył też medialny rozgłos, zauważalnie spadła ilość L4. Dotyczyło to zarówno sierpnia i września, ale i października, kiedy zazwyczaj zaczynają się zwolnienia lekarskie związane z grypą i innymi jesiennymi infekcjami – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Anna Krysiewicz, rzecznik prasowy ZUS w Białymstoku.
Jak informuje, niektórzy „chorzy” zamiast leżeć w łóżku remontowali dom, rozładowywali towar w swojej hurtowni, prowadzili firmę.
– Najbardziej spektakularny jest jednak przypadek mężczyzny zatrudnionego w dwóch zakładach pracy. W jednym był od 6 miesięcy na zwolnieniu lekarskim i dostawał świadczenie zusowskie, w drugim normalnie pracował i pobierał pensję – opowiada Krysiewicz.
ZUS weryfikuje też zasadność orzeczeń o czasowej niezdolności do pracy. W 2009 r. białostocki oddział przeprowadził 7188 takich spraw. Choć większość zwolnień była zasadna, w 353 wydano decyzje o pozbawieniu prawa do dalszej wypłaty zasiłku chorobowego, a w 235 przypadkach skrócono czas zwolnienia. Do kasy białostockiego oddziału ZUS wróciło ponad 77 tys. zł.
Czytaj więcej: fałszywe zwolnienia lekarskie | kontrole ZUS | Anna Krysiewicz | kontrola zwolnień lekarskich
Nowelizacja ustawy narkotykowej u marszałek Sejmu