PIU: trzeba doprecyzować czym jest ubezpieczenie zdrowotne

Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) uważa, że obecny kształt projektu dotyczącego dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych nie pozwala prawidłowo odróżnić ubezpieczenia zdrowotnego od innych polis wypadkowych i chorobowych.

Według PIU, definicja przyjęta przez Ministerstwo Zdrowia sprawiłaby kłopoty nie tylko ubezpieczycielom życiowym co do tworzenia oferty, ale także, w przypadku obowiązywania ulgi podatkowej, organom skarbowym, dla których jednoznaczność interpretacji jest szczególnie istotna.

Jak tłumaczy Izba, zgodnie z projektem, jako ubezpieczenia zdrowotne mogłyby być oferowane każde ubezpieczenia życiowe z grupy wypadkowych i chorobowych. Oznacza to, że ubezpieczeniem zdrowotnym mogłaby być każda polisa wypadkowa i chorobowa, nawet gdy nie ma ona nic wspólnego ani ze zwrotem kosztów leczenia ani z organizacją świadczeń medycznych.

– Pomimo że określenie „wypadkowe lub chorobowe” w ustawie o działalności ubezpieczeniowej użyte jest do określenia rodzaju ubezpieczeń  na życie, uznaliśmy, że intencją autorów projektu jest używanie nazwy „ubezpieczenie zdrowotne” wyłącznie do produktów przewidujących zwrot kosztów leczenia lub dostęp do świadczeń medycznych. Takie rozwiązanie sprawiłoby, że ubezpieczenie zdrowotne bliższe byłoby naturze polisy majątkowej, a nie życiowej – podaje PIU.

Tu, zdaniem specjalistów,  pojawia się kolejna nieścisłość, bo zgodnie z ustawą o działalności ubezpieczeniowej, odpowiednie grupy majątkowe noszą nazwy  „ubezpieczenia wypadku” i „ubezpieczenia choroby”. Nie zaś, jak czytamy w projekcie ministerstwa, „ubezpieczenia wypadkowe” i „ubezpieczenia chorobowe”.

„Nie może więc dziwić, że krótko po opublikowaniu projektu pojawiły się również opinie, iż ustawa zamyka drogę do oferowania produktów zdrowotnych ubezpieczycielom majątkowym. Fakt pojawienia się zaraz po opublikowaniu projektu kilku wykluczających się opinii w tak kluczowej kwestii, świadczy o tym, że trudno jest odgadnąć rzeczywiste intencje twórców tej definicji” – pisze Izba.

W opinii PIU, zgodnie ze sztuką tworzenia dobrego prawa, należałoby precyzyjnie określić, czym jest dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne.

Duże wątpliwości PIU budzi przekazanie NFZ możliwości nadzorowania wszystkich świadczeniodawców, zarówno publicznych jak i prywatnych. Ich zdaniem ideą ustawy powinna być likwidacja barier w kontraktowaniu przez ubezpieczycieli publicznych świadczeniodawców, których zasoby sprzętowe i kadrowe nie są w pełni wykorzystywane. Tymczasem instrumenty, w które projekt ustawy wyposaża Fundusz, sprawiają, że państwowy płatnik będzie jednocześnie konkurentem ubezpieczycieli i kontrolerem ich umów ze świadczeniodawcami.

W opinii PIU, intencją wprowadzenia takich rozwiązań przez Ministerstwa Zdrowia, było zapewnienie pacjentom nieposiadającym prywatnego ubezpieczenia bezpieczeństwa dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych.

„Idea ta jest całkowicie zgodna z postulatami PIU, jednak zapisy ustawy, które w zamyśle autorów projektu mają służyć ochronie praw pacjentów, idą znacznie dalej. Jednocześnie Izba pragnie wyraźnie podkreślić, że opowiada się takimi za rozwiązaniami, które nie pozwolą na jakiekolwiek ograniczanie dostępu do świadczeń osobom, niekorzystającym z prywatnych ubezpieczeń” - pisze PIU.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH