GRUPA PTWP

Nie ma chętnych do płacenia za leczenie nieubezpieczonych

  • KR/Rynek Zdrowia
  • 29-12-2010 13:45

Świadczeniodawca ma obowiązek udzielenia pomocy każdemu, kto potrzebuje jej ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia. Jednak ani NFZ ani MZ nie chcą płacić za świadczenia udzielane pacjentom bez ubezpieczenia i ustalonej tożsamości.

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, pacjenci bez ubezpieczenia to zmora lecznic, która mają szpitalne oddziały ratunkowe. Do warszawskiego Szpitala Praskiego trafiają bezdomni, osoby nieprzytomne bez żadnych dokumentów tożsamości, cudzoziemcy bez prawa pobytu. Na leczenie osób nieubezpieczonych lecznica wydaje rocznie 1 mln zł.

Podobną sumę na leczeniu pacjentów bez ubezpieczenia straci też w br. Okręgowy Szpital Kolejowy w Lublinie.

– Pacjenci bez ubezpieczenia to w naszym przypadku nie tylko bezdomni, ale również, ze względu na położenie naszego szpitala blisko granicy wschodniej, obcokrajowcy. W przypadku chorych nieubezpieczonych koszty nie kończą się tylko na zabezpieczeniu medycznym. Musimy pacjenta nakarmić, odświeżyć, często zorganizować ubranie i miejsce, w którym zostanie umieszczony, kiedy opuści szpital – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Mirosława Borowiec, dyrektor lecznicy.

Podkreśla, że problem narasta w przypadku, gdy szpital ma oddział ratunkowy, bo wtedy musi przyjąć każdego.

– Szpitalne oddziały ratunkowe i tak są niedoszacowane, a dodatkowo stanowią bramę do placówki dla nieubezpieczonych. Sytuacja jest jeszcze trudniejsza od czasu, gdy zlikwidowano izbę wytrzeźwień. Wieczorami SOR po prostu przejmuje jej funkcję. Obok pacjentów, którzy naprawdę potrzebują pomocy, przywożą nam poturbowanych pijanych. Zdarza się, że nie mają dokumentów, nie można z nimi nawiązać kontaktu, a gdy dojdą do siebie, wymykają się z lecznicy – wyjaśnia dyrektor lubelskiego szpitala kolejowego.

Tymczasem NFZ zapłaci szpitalom za leczenie tylko wówczas, jeśli pacjent jest ubezpieczony. W przypadku osób bezdomnych ubezpieczenie takiego pacjenta może na siebie wziąć wójt, burmistrz lub prezydent miasta. W pozostałych przypadkach szpital zostaje z problemem sam. Dzieje się tak, gdy np. do lecznicy trafia pacjent o nieznanej tożsamości.

Tak było w przypadku opisanym przez Krystynę Barbarę Kozłowską, Rzecznika Prawa Pacjenta, w piśmie do Departamentu Ubezpieczenia Zdrowotnego. Pod koniec czerwca 2010 r. do Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka karetka pogotowia przywiozła człowieka znalezionego przez policję na śmietniku.

Mężczyzna był nieprzytomny, bez dokumentów. Policja pobrała odciski jego palców, ale tożsamości nie ustalono, gdyż linie papilarne nie należały do osoby, która naruszyła prawo. Stan pacjenta wymagał przeprowadzenia ratującej życie operacji neurochirurgicznej. Następnie chory przebywał na oddziale intensywnej terapii. Nie odzyskał przytomności przez kilka tygodni, potem zmarł.

Rzecznik zwróciła się z prośbą o wskazanie uregulowań prawnych pozwalających szpitalowi na zwrot środków finansowych za leczenie i hospitalizację NN, a także wskazanie uregulowań prawnych pozwalających na nieodpłatne ulokowanie NN w zakładzie opiekuńczo-leczniczym lub innej placówce stacjonarnej opieki długoterminowej.

W odpowiedzi wiceminister zdrowia Cezary Rzemek przyznaje, że obecnie obowiązujące przepisy nie wskazują źródła i sposobu finansowania niezbędnej pomocy medycznej, udzielanej takim osobom przez zakłady opieki zdrowotnej.

Zaznacza przy tym, że zmiana przepisów w tej sprawie wymagałaby analizy tego zagadnienia, w szczególności ustalenia, w jak wielu przypadkach nie udaje się ostatecznie ustalić tożsamości pacjenta, który został przyjęty do szpitala jako NN.

Czytaj więcej:    pacjenci bez ubezpieczenia |  zwrot kosztów leczenia |  Okręgowy Szpital Kolejowy w Lublinie |  Mirosława Borowiec |  Szpital Praski w Warszawie

PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia