Nie ma chętnych do płacenia za leczenie nieubezpieczonych

Świadczeniodawca ma obowiązek udzielenia pomocy każdemu, kto potrzebuje jej ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia. Jednak ani NFZ ani MZ nie chcą płacić za świadczenia udzielane pacjentom bez ubezpieczenia i ustalonej tożsamości.

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, pacjenci bez ubezpieczenia to zmora lecznic, która mają szpitalne oddziały ratunkowe. Do warszawskiego Szpitala Praskiego trafiają bezdomni, osoby nieprzytomne bez żadnych dokumentów tożsamości, cudzoziemcy bez prawa pobytu. Na leczenie osób nieubezpieczonych lecznica wydaje rocznie 1 mln zł.

Podobną sumę na leczeniu pacjentów bez ubezpieczenia straci też w br. Okręgowy Szpital Kolejowy w Lublinie.

– Pacjenci bez ubezpieczenia to w naszym przypadku nie tylko bezdomni, ale również, ze względu na położenie naszego szpitala blisko granicy wschodniej, obcokrajowcy. W przypadku chorych nieubezpieczonych koszty nie kończą się tylko na zabezpieczeniu medycznym. Musimy pacjenta nakarmić, odświeżyć, często zorganizować ubranie i miejsce, w którym zostanie umieszczony, kiedy opuści szpital – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Mirosława Borowiec, dyrektor lecznicy.

Podkreśla, że problem narasta w przypadku, gdy szpital ma oddział ratunkowy, bo wtedy musi przyjąć każdego.

– Szpitalne oddziały ratunkowe i tak są niedoszacowane, a dodatkowo stanowią bramę do placówki dla nieubezpieczonych. Sytuacja jest jeszcze trudniejsza od czasu, gdy zlikwidowano izbę wytrzeźwień. Wieczorami SOR po prostu przejmuje jej funkcję. Obok pacjentów, którzy naprawdę potrzebują pomocy, przywożą nam poturbowanych pijanych. Zdarza się, że nie mają dokumentów, nie można z nimi nawiązać kontaktu, a gdy dojdą do siebie, wymykają się z lecznicy – wyjaśnia dyrektor lubelskiego szpitala kolejowego.

Tymczasem NFZ zapłaci szpitalom za leczenie tylko wówczas, jeśli pacjent jest ubezpieczony. W przypadku osób bezdomnych ubezpieczenie takiego pacjenta może na siebie wziąć wójt, burmistrz lub prezydent miasta. W pozostałych przypadkach szpital zostaje z problemem sam. Dzieje się tak, gdy np. do lecznicy trafia pacjent o nieznanej tożsamości.

Tak było w przypadku opisanym przez Krystynę Barbarę Kozłowską, Rzecznika Prawa Pacjenta, w piśmie do Departamentu Ubezpieczenia Zdrowotnego. Pod koniec czerwca 2010 r. do Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. T. Marciniaka karetka pogotowia przywiozła człowieka znalezionego przez policję na śmietniku.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH