Dzieci do 18. roku życia mają prawo do bezpłatnej opieki medycznej, niezależnie od tego, czy ich rodzice posiadają dowód ubezpieczenia. Czy aby na pewno? W praktyce okazuje się, że szpitale upewniają się, czy rodzice są ubezpieczeni. A jeśli nie, wyciągają konsekwencje.
Zanim zostanie podjęte leczenie, rodzice muszą przedłożyć dowód swojego ubezpieczenia. Jeśli go nie mają, nikt nie chce z nimi rozmawiać, ewentualnie są proszeni o dostarczenie legitymacji. Tymczasem, jak informuje NFZ, zgodnie z art. 2 pkt 1 ust. 3 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, świadczeniodawca, jeśli ma podpisaną umowę z NFZ na określony rodzaj świadczeń, ma obowiązek bezpłatnie udzielić świadczenia m.in. osobie poniżej 18. roku życia. W przypadku leczenia dziecka świadczenie musi być zatem udzielone, bo gwarantuje to ustawa.
Tyle teoria. Praktyka jest taka, że nieubezpieczona matka musi zapłacić za zbadanie dziecka przez specjalistę. Chyba, że wie, iż w tej sprawie może się zwrócić do rzecznika praw pacjenta.
Podobne problemy występują w całej Polsce: w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym im. Ludwika Zamenhofa w Białymstoku i w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie pracownicy rejestracji informują, że „jak się nie ma ubezpieczenia, trzeba płacić”.
W Dolnośląskim Centrum Pediatrycznym im. Janusza Korczaka we Wrocławiu rejestracja informuje: „tylko dzieci na ubezpieczenie, prywatnych wizyt nie ma”. Problemy są także w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Bydgoszczy, Dziecięcym Szpitalu Klinicznym im. prof. Antoniego Gębali w Lublinie, Szpitalu Dziecięcym „Polanki” – Specjalistycznym Zespole Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Gdańsku i Wojewódzkim Szpitalu Rehabilitacyjnym dla Dzieci w Jastrzębiu Zdroju.
W Szpitalu dla Dzieci przy ul. Kopernika w Warszawie pracownik rejestracji mówi wprost: lecznica musi mieć numer ubezpieczenia rodzica. Inaczej NFZ nie zapłaci.
– Dzieci mają prawo do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych na mocy ustawy – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik Centrali NFZ. – Na tej podstawie Fundusz płaci za świadczenia, a następnie rozlicza się z budżetem państwa, który ponosi ich koszty. Pieniądze docierają do NFZ z pewnym poślizgiem, ale są zwracane.
Rzecznik Funduszu informuje portal rynekzdrowia.pl, że na podstawie
• art. 2 ustęp 1 pkt 3 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych
tylko od stycznia do września br. NFZ zapłacił za leczenie
• 6128 nieubezpieczonych kobiet w ciąży, w połogu i dzieci 8,754 mln zł.
Edyta Grabowska-Woźniak dodaje, że nieubezpieczeni z różnych powodów rodzice powinni postarać się o tzw. zgodę samorządową, tj. dokument, na podstawie którego dziecko zostanie przyjęte w każdej placówce ochrony zdrowia bez problemu. Zazwyczaj można go załatwić w miejskim lub powiatowym ośrodku pomocy społecznej.
Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia mówi „Naszemu Dziennikowi”, że do Ministerstwa nie trafiła do tej pory ani jedna skarga na dyskryminowanie dzieci osób nieubezpieczonych.
Czytaj więcej: Ministerstwo Zdrowia | Edyta Grabowska-Woźniak | Narodowy Fundusz Zdrowia | ubezpieczenie zdrowotne | finansowanie świadczeń dla dzieci | Piotr Olechno | nieubezpieczeni rodzice
Nowości lekowe w leczeniu zakażenia HIV