Dyrektywa transgraniczna nie przyjęła się? Jest kilka powodów Jednym z problemów jest brak rzetelnych informacji na dla pacjentów Fot. Archiwum RZ

Dyrektywa transgraniczna, która pozwala ubezpieczonym pacjentom na leczenie za granicą, została wdrożona, ale de facto nie przyjęła się. Problemem jest brak rzetelnych informacji dla pacjentów - uważa prezes fundacji My Pacjenci Ewa Borek.

Borek mówiła o tym podczas środowej (2 września) konferencji w Warszawie poświęconej transgranicznej opiece zdrowotnej, zorganizowanej w ramach Akademii NFZ.

Jak powiedziała, pacjenci w Europie generalnie nie lubią leczyć się za granicą i zwykle jest to wyraz ich determinacji w dążeniu do zaspokojenia własnych potrzeb zdrowotnych.

Prezes fundacji My Pacjenci wskazała, że jest kilka powodów, dla których ostatecznie decydują się na leczenie za granicą: świadczenie, którego potrzebują, nie jest dostępne w ich kraju, brak jest w nim odpowiedniego specjalisty, bądź kolejka do niego jest zbyt długa bądź też niewystarczająca jest jakość udzielanych świadczeń. Niektórzy, choć te przypadki są rzadkie, leczą się za granicą, bo we własnym kraju są nieubezpieczeni, a leczenie w takim przypadku jest zbyt drogie.

Unia chwali, ale nie nas
Borek podkreśliła, że barierą w leczeniu poza granicami kraju jest brak rzetelnych informacji na temat takich możliwości. Wskazała, że informacje, których szukają pacjenci, dotyczą głównie dostępności danego świadczenia w innych krajach, jego jakości oraz ceny. Przydatne w tym są im np. strony świadczeniodawców w języku angielskim.

W ocenie prezeski fundacji większość krajów wypełniła jedynie minima wymagań dyrektywy i z tego powodu de facto się ona nie przyjęła.

Jak powiedziała, Komisja Europejska pozytywnie oceniła system informacji dla pacjentów jedynie w kilku krajach. Są wśród nich Wielka Brytania i Irlandia, Niemcy, a także Czechy i Słowacja. W tych krajach funkcjonują wyszukiwarki świadczeniodawców, w których znajdują się informacje m.in. na temat posiadanych przez ich placówki międzynarodowych certyfikatów.

Zdaniem Borek polskie placówki medyczne, zwłaszcza szpitale, nie wykorzystują możliwości, jakie daje im dyrektywa transgraniczna. - Co trzecie łóżko szpitalne w Polsce jest zbędne. Szkoda, że nie korzystają z tego pacjenci zagraniczni - powiedziała.

To nie jest biznes?
A nie korzystają także dlatego, że szpitale nie dostrzegają żyły złota w leczeniu pacjentów w oparciu o dyrektywę transgraniczną, bo jej tam (chyba) nie ma. Pośrednio sprawdziły się prognozy dyrektorów szpitali, których jeszcze przed wejściem w życie dyrektywy pytaliśmy, co będzie ona oznaczać dla lecznic.

- Trudno też przewidzieć, czy potencjalni pacjenci z UE w istotny sposób zasilą budżet szpitala: koszty ich leczenia zwróci płatnik, a my dostaniemy jedynie tyle, ile Fundusz płaci za określoną usługę - mówiła nam wtedy dr Joanna Woźnicka, rzecznik SPSK nr 1 im. prof. T. Sokołowskiego w Szczecinie. 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH