Dyrektywa transgraniczna - czasu mało, obaw wiele...

Rząd w obawie o finanse chce ograniczyć uprawnienia pacjentów wynikające z dyrektywy o prawach pacjenta w transgranicznej opiece zdrowotnej i dlatego zamierza wprowadzić listę zabiegów wykonywanych poza krajem, które będą wymagały zgody NFZ. Jeśli chory jej nie otrzyma, nie dostanie też zwrotu kosztów leczenia za granicą.

Organizacje pacjenckie chciałby z kolei, by implementacja unijnej dyrektywy, która ma obowiązywać od 25 października, była jak najszersza, a ograniczenia mogłyby dotyczyć jedynie wyjątków opisanych w art. 8 dyrektywy. To główna oś sporu wokół dyrektywy transgranicznej.

Rząd boi się skutków dyrektywy

Ministerstwo Zdrowia chce, aby pacjenci z Polski w przypadku większości świadczeń szpitalnych musieli uzyskać wcześniej zgodę na ich wykonanie i zwrot kosztów od prezesa NFZ

- Takie założenia uderzają w interesy polskiego pacjenta i są niezgodnie z istotą dyrektywy, która przewiduje jedynie trzy wyjątki. Są to: konieczność hospitalizacji dłuższej niż jedna noc, konieczność zastosowania wysoce specjalistycznej i kosztownej infrastruktury medycznej lub aparatury medycznej oraz wątpliwości co do bezpieczeństwa udzielonej pomocy zdrowotnej - przypomniała Wanda Nowicka, wicemarszałek Sejmu w czwartek (27 czerwca) podczas zorganizowanego przez nią wysłuchania obywatelskiego ws. implementacji dyrektywy o prawach pacjenta w transgranicznej opiece zdrowotnej.

Powiedziała też, że z odpowiedzi na interpelację poselską z sierpnia 2012 r. dowiedziała się, że rząd chce ograniczyć dostęp do świadczeń zdrowotnych dla Polaków leczących się poza krajem i wydzielać roczne kwoty, w ramach których będą wydawane pozwolenia na leczenie za granicą.

- Dyrektywa transgraniczna powinna zostać wprowadzona w Polsce w pełni i bez ograniczeń. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienia z dyskryminacją i nierównym traktowaniem polskich pacjentów w stosunku do pacjentów z innych krajów UE - zauważała.

Dodała, że ”może się okazać, iż obcokrajowcy będą mieli większe możliwości leczenia w naszym kraju niż my sami, ponieważ ze względu na brak ograniczeń w ich krajach, nie będą musieli czekać w długich kolejkach.”

- Byłoby to wbrew założeniom dyrektywy i duchowi Unii Europejskiej, która dąży do integracji m.in. poprzez ujednolicenie praw wszystkich swoich obywateli, wyrównywanie ich szans i społeczną sprawiedliwość - podsumowała wicemarszałek Nowicka.

Oczekiwania pacjentów i lekarzy

W tym samym tonie wypowiadał się Piotr Piotrowski, prezes fundacji Porozumienie 1 Czerwca. Przedstawił wyniki sondażu wśród internautów. W zdecydowanej większości (77 proc.) opowiedzieli się za wprowadzeniem dyrektywy bez ograniczeń. Byli zdania, że o podjęciu leczenia poza krajem powinno się decydować samodzielnie (130 osób) lub na podstawie zgody lekarza prowadzącego (52 osoby). Jedna osoba wskazała, że zgody powinien udzielać NFZ.

Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarski, z uznaniem odniósł się do inicjatyw podejmowanych przez Porozumienie 1 Czerwca na rzecz promowania dyrektywy i stwierdził, że w Polsce nie ma badań na temat tego, czego oczekują pacjenci i na co stać państwo, jeśli chodzi o ich leczenie.

Zaznaczył, że większość polskich placówek ma większe możliwości leczenia, niż wynikające z wysokości kontraktów z Funduszem, a nasi lekarze i lekarze dentyści nie boją się konkurencji z kolegami z innych krajów. Mają jednak obawy związane z leczeniem obcokrajowców.

- W założeniach projektu o implementacji dyrektywy sprawy pacjentów, którzy przyjadą do Polski nie zostały uregulowane. Nasi lekarze obawiają się, że w związku z ich leczeniem narzucone zostaną dodatkowe obowiązki biurokratyczne. Nie wiedzą, w jakim języku prowadzić dokumentację medyczną obcokrajowców, jakie dokumenty rozliczeniowe ma przestawić lekarz, jaki będzie tryb przyjmowania pacjentów, czy obcokrajowców będą przyjmować tylko podmioty mające kontrakty z NFZ, czy wszystkie? - mnożył pytania.

Zdążą czy nie zdążą?

Kolejnym wątkiem dyskusji poruszanym podczas wysłuchania obywatelskiego były wątpliwości związane z tym, czy Polska zdąży z implementacją dyrektywy. Zostały raptem cztery miesiące, a Ministerstwo Zdrowia do tej pory nie przedstawiło projektu ustawy (są założenia). Przed nami wakacyjna przerwa w obradach parlamentu, a projekt musi przejść przez Sejm i Senat.

Uczestniczy wysłuchania mieli więc obawy, że projekt ustawy będzie pisany na kolanie i nie uwzględni opinii środowiska pacjentów, zaś ostateczny kształt regulacji określą tzw. klauzule ostrożnościowe zgłaszane w czasie konsultacji międzyresortowych, szczególnie mocno przez Ministerstwo Finansów.

Niepokoi ich, że wokół dyrektywy panuje dziwna cisza. Polskie urzędy odpowiedzialne za implementację dyrektywy transgranicznej nie prowadzą kampanii informacyjnej skierowanej do obywateli na temat stanu przygotowań, jak również warunków korzystania z dyrektywy - wskazywali dyskutanci.

Kampanii brak

Tomasz Szelągowski z Federacji Pacjentów Polskich, jednocześnie członek zarządu Europejskiego Forum Pacjentów, poinformował, że KE przekazała jego organizacji 200 tys. euro na sfinansowanie w 2014 r. kampanii informacyjnej na temat korzyści, jakie odniosą pacjenci dzięki nowym uregulowaniom. - A u nas jest akurat odwrotnie, w kraju panuje milczenie - dodał.

- Mam wrażenie, że ktoś chce, żeby było jak najciszej o dyrektywie - oznajmił Piotr Piotrowski z Porozumienia 1 Czerwca i stwierdził, że Ministerstwo Zdrowia obawia się ekonomicznych konsekwencji obowiązywania nowego prawa (zwrot kosztów leczenia przez krajowego płatnika - red).

Do konkretnych uwag zgłaszanych w czasie wysłuchania odniósł się Filip Domański, urzędnik z Ministerstwa Zdrowia. Zaznaczył, że nie jest upoważniony do politycznych ocen. Przyznał jednak, że ”w Polsce nie ma plakatów i telewizyjnych reklam, ale nie uciekamy od dyskusji, o czym świadczy choćby to, że przyszedłem na spotkanie, mimo braku zaproszenia”.

Resort wyjaśnia

- W preambule do dyrektywy jest mowa, że prawem pacjenta jest swobodny dostęp do leczenia. Ale pamiętajmy, że jest też mowa o sytuacjach, w których można ograniczyć ten dostęp (art. 8 nt. wprowadzeniu zgód na refundowanie leczenie za granicą) - zaznaczył Domański.

Odniósł się klauzuli ostrożnościowej, o której była mowa w dyskusji w tym kontekście, że de facto ograniczy swobodę korzystania z leczenia za granicą. - Jeśli w systemie będzie brakować pieniędzy w związku z wyjazdami pacjentów, bo kwota refundacji będzie zbyt duża w stosunku do budżetu na zdrowie, państwo ma prawo wprowadzić ograniczenia (art. 7 dyrektywy) - powiedział.

Dodał, że dla KE nie jest tajemnicą, że Polska będzie jednym z państwa, które wprowadzą wymóg uprzedniej zgody płatnika na leczenie. Podkreślił, że rozmowy MZ i NFZ ws. świadczeń za granicą, na które będzie wymagana zgoda Funduszu, nie zostały jeszcze zakończone.

Nawiązując do wypowiedzi na temat czasu oczekiwania na leczenie, od którego m.in. miałby być uzależniony wyjazd, stwierdził, że według unijnego orzecznictwa i przepisów dyrektywy, ten czas należy oceniać z punktu widzenia konkretnego pacjenta, jego cierpień i pilności udzielenia pomocy.

- W polskich przepisach nie ma określenia maksymalnego czasu oczekiwania, w każdym indywidualnym przypadku będzie on określany - stwierdził Filip Domański.

Na zakończenie spotkania Wanda Nowicka powiedziała, że pokazało ono jakie są oczekiwania pacjentów i lekarzy wobec zakresu implementacji dyrektywy. Zapewniła, że wspólnie z Porozumieniem 1 Czerwca przygotuje pismo do resortu zdrowia z apelem o uwzględnienie w przygotowywanych projektach zgłoszonych postulatów.

- Jako pacjenci nie jesteśmy bezradni. Będziemy działać. Jeśli w Polsce się nie uda, to na forum europejskim - zapewniła.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH